|
Uważam, że czepianie sie Ostoi Stiepanowicia jest na wyrost i raczej jest powtarzaniem opinii dziennikarzy, ktorzy nie widzą tego, co naprawde Ostoja robi. Tego też raczej nie widać w telewizji, ale z trybun.
Ostoja bardzo dobrze się ustawia i odbiera piłki. Jest tylko jeden problem: od dawna powtarzający się grzech Wisły polegajacy na tym, że kiedy jakiś zawodnik obrony czy środka pola, grający w defensywie, ma piłkę, "wszyscy stoją i czekają nie wiadomo na co" jak kiedys określał to Kasperczak.
W takiej sytuacji można piłkę rozgrywac tylko do tyłu, o czym świetnie wie rywal i naciska utrudniając takie nawet zagrania.
Zawodnik środka pola, jak Ostoja, w tym momencie albo gra do tyłu, albo usiłuje zagrać coś na jeden kontakt do przodu, albo uzyskac lepszą pozycję balansem ciała, zwodem. I to Ostoi w pierwszej połowie wychodziło. Grał solidnie. Duzo widział. Zagrał kilka naprawdę dobrych piłek rozpoczynających atakowanie.
W drugiej polowie, kiedy pyry więcej i agresywniej atakowały i wywierały presing w środku, Ostoja pozostawiony bez jakiegokolwiek piłkarza, który by się urywał i szukał miejsca w środku do rozegrania, nadal usilował walczyc o lepszą pozycję dającą możliwość uruchomienia ataku. Ale wiekszy presing pry, większe zmeczenie Ostoi powodowały błędy i w konsekwencji faule i żółtą kartkę.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|