Sarki już drugi raz podpadł Smudzie. Oczywiście Smuda miał rację, walczyć musi każdy, nie ma świętych krów w zespole. Bo jeśli dla kogoś zrobi wyjątek to będzie to koniec zespołu.
Gdybyśmy mieli normalną kadrę to Sarki poszedł by na ławkę na kilka meczy. A że mamy lichotę to Smuda musi rzucać bidonem w Sarkiego bo nie ma dla niego zmiennika
