martin_6 napisał(a):

|
A właśnie - nie bardzo rozumiem, skąd ta cała afera wokół tych słów o monopolu na przemoc. To określenie funkcjonuje w "slangu" teoretyków prawa. To trochę jak czepianie się słów Kaczyńskiego o kondominium według mnie, ludzie nie rozumieją o co chodzi, a brzmi śmiesznie/niepokojąco, więc się robi aferę, chociaż w samym stwierdzeniu nie ma niczego zdrożnego.
|
Przemoc zakłada sytuację istniejacą wbrew czyjejś woli. Zakłada narzucenie swojej woli. A co to jest to "państwo"
Istnieje z woli obywateli czy obywatele istnieją z woli "państwa"?
"Państwo" ma wykonywać wolę obywateli. (Oczywiście potencjalne przykłady ze złodziejem, który chce kraść lub mordercą, który chce zabijać będą chybione ponieważ w istniejącej dupokracji ale i w powszechnym rozumieniu sprawiedliwości, karanie złodziei i morderców jest kwestią w zasadzie bezdyskusyjną. I obywatele tego chcą ).
"Państwo" nie może mieć absolutnie żadnego monopolu. Monopolu na cokolwiek. "państwo" jest jedynie wykonawcą woli społeczeństwa. Naród jest suwerenem. Nie "państwo".