Nawet nie chodzi tutaj o alkohol, a zwyczajny zdrowy rozsądek. W Polsce ginie ok. 500 osób rocznie, czyli mniej niż w samym Chicago, albo Nowym Jorku rocznie. Z tego tylko 20-30 rocznie giną po użyciu broni palnej. Dla porównania u Wujka Sama jakieś 1000 razy więcej rocznie. Jeśli ktoś chce nam zafundować eldorado zwiększając te statystyki to proszę bardzo? Nie rzucajcie tylko przykładem Szwajcarii, bo wiecie, że to specyficzny kraj, z którym nawet Hitler nie chciał zadzierać.
wis.la/xvvws