|
Straszna szkoda wyniku Śląska, bo ponad godzinę w 11 na 11 nie było widać drastycznej różnicy klas. Potem się wszystko posypało, ale i tak posypuję głowę popiołem, bo nie dawałem im szans nawet z Brugge a na tle rywala o klasę lepszego nie wyglądali fatalnie. Coś jak nasz mecz z Fulham.
Niemniej progres w stosunku do poprzedniego roku, tj. dwóch porażek ze szwedzkimi półamatorami i dychy w plecy od Niemców bardzo duży, sympatyczny czeski szkoleniowiec wykonuje dobrą robotę. Fajna przygoda.
Żalgiris, no cóż.
|