Uran235 napisał(a):

|
Jeżeli w rewanżu 90 minut zagra Pintilii, to Legia raczej odpadnie. Ten gość robił różnicę - Steaua bez niego i z nim to dwie różne drużyny. Przed przerwą Steaua miażdżyła Legię w drugiej linii - pressing w środku pola z którego wynikały przechwyty, a z przechwytów wynikało błyskawiczne rozprowadzenie ataku. Po jego zejściu Steaua w drugiej linii nie istniała. Brak agresji, brak przechwytów, brak wyprowadzenia piłki - jedna wielka wyrwa w środkowym kole i Legia zaczęła dochodzić do głosu.
|
W tym względzie mam trochę wątpliwości, czy akurat jego zejście miało na to aż taki wpływ. Oczywiście Pintilii świetnie współpracuje Bourceanu, właściwie rozumieją się tak dobrze, że oceniając grę Steauy ich trzeba by było oceniać razem w duecie. Z drugiej strony wydaje mi się, że ta pierwsza połowa po prostu dużo kosztowała fizycznie graczy z Bukaresztu - o ile takim pressingiem możesz skutecznie zajechać drużynę typu Dinamo Tbilisi, to Legia fizycznie jest od takich Gruzinów klasę lepszą ekipą, stąd z dużym szczęściem przetrwała okres naporu Steauy i zaatakowała jak tamci się nieco wypompowali i ciężej się im wracało do defensywy. Nie podejrzewam jednak, że było to ze strony Legii zaplanowane

...ale niewątpliwie wykorzystali pewien splot wydarzeń na boisku.
Tak czy siak nie wiem czemu twierdzicie, że Steaua to nic specjalnego, słaba ekipa i tak dalej. Przypomnę tylko, że Rumuni w tym meczu oddali 23 strzały, w tym 12 celnych. Jak przystało na klasową drużynę (w tej półce europejskiej) zdominowali rywala na własnym boisku. Brakło im trochę szczęścia, celności czy gorszej formy bramkarza rywali. No i brakło im tego środkowego obrońcy, o którego bił się Tottenham, o nazwisku Chiriches - gość ma genialną technikę, jak na środkowego obrońcę i rewelacyjnie wygląda pod kątem przygotowania fizycznego. Gardos czy Szukała są od niego dwie klasy niżej.