Ciekawa sprawa z tym śp. Krzysztofem Knyżem, operatorem kamery TVN.
Z jednej strony Paweł Płuska, dementujący pogłoski że Krzysztof Knyż miałby być w Katyniu w kwietniu 2010 r:
Cytat:
Wiem, że dość ostro zareagowałeś na kazanie o. Jacyniaka. Dlaczego?
Paweł Płuska: Już od dawna widziałem w internecie teksty, w których pojawiało się nazwisko Krzyśka. Widziałem, że ciągle gdzieś się przewija. Ale bardzo trudno jest się odnosić do Demotywatorów albo komentarzy na prawicowych portalach. A tu nagle tej absurdalnej listy użył bardzo konkretny człowiek, w bardzo konkretnych okolicznościach. Chcę zaprotestować przeciwko angażowaniu tragedii Krzyśka w katastrofę smoleńską.
Jak to było naprawdę?
Wszystko zaczęło się w styczniu 2010, przed wyborami na Ukrainie. Miałem jechać je relacjonować, ale 19 stycznia mam urodziny. To była moja czterdziestka, więc wolałem zostać w domu z rodziną i przyjaciółmi. Pojechała więc ekipa TVN mieszkająca w Moskwie: Andrzej Zaucha i Krzysiek Knyż. Miałem zresztą później z tego powodu wyrzuty sumienia.
Coś się stało?
Krzysiek potwornie się przeziębił. Kasłał i kasłał, ale na początku wszyscy bagatelizowali sprawę, bo raz, że to był facet, który strasznie dużo palił, a dwa, że był otyły, więc to mogły być też dolegliwości związane z tym. Ale kiedy Andrzej i Krzysiek wrócili do Moskwy, dziewczyna Krzyśka wysłała go do lekarza.
Co się okazało?
Zapalenie płuc. Krzysiek wylądował w szpitalu, ale po jakimś czasie wypisał się na własne żądanie. Nie wiem, jakie były powody, pewnie po prostu poczuł się lepiej. Ale trafił tam z powrotem, bo jego zdrowie zdecydowanie się pogorszyło. Zaczęły się dziać ciężkie historie – zapalenie płuc było bardzo zaawansowane, Krzysiek trafił pod kroplówkę, zaraz potem zaczął mieć problemy z sercem, innymi narządami. Do zapalenia płuc doszła sepsa. Facet, którego znałem jako silnego gościa powoli tracił kontakt z rzeczywistością.
Kiedy w kwietniu lecieliśmy z Leszkiem Trzcińskim robić wizytę Tuska w Katyniu, wiozłem dla Krzyśka całą torbę pampersów, środków higieny. Oczywiście w Rosji można było to kupić, ale to wszystko dawała rodzina, przyjaciele. Chcieliśmy go nawet odwiedzić w szpitalu, ale Tania (dziewczyna Krzyśka) mówiła, że nie ma sensu, bo pacjenta może widzieć jedna osoba dziennie, a on i tak nie będzie w stanie porozmawiać.
Zaraz, zaraz. Przecież według wersji krążącej w internecie, był w Smoleńsku i nakręcił jakiś unikatowy materiał. Takie sugestie przedstawił też o. Jacyniak.
Bzdura! Zanim Tusk, Kaczyński i Putin lecieli do Katynia, on już leżał w szpitalu.
To skąd te informacje?
Bo zmarł. Ludzie sobie pewnie połączyli kilka faktów. Tam w Katyniu był Wiktor Bater, który co prawda dla TVN nie pracował od kilku lat, ale kiedy jeszcze był w firmie, to jeździł z Knyżem jako operatorem. Więc dla kogoś mogło być jasne, że jak jest Bater, to jest i Knyż. A skoro Knyż zmarł…
To pewnie nagrał coś wartościowego.
Ale nie ma takiej możliwości. W czasie uroczystości leżał w szpitalu w Moskwie. Nie wiem nawet, czy był przytomny, kiedy to wszystko się działo.
|
http://natemat.pl/71733,pawel-pluska...zal-w-szpitalu
...a z drugiej nagrania z 07.04.2010 r. (lewe zdjęcie: Film W. Lilientala, Katyń 7.04.2010 | prawe: Zdjęcie pamiątkowe śp. Krzysztofa Knyża)
Całość, w tym linki do filmów na których widać Knyża lub jego brata bliźniaka,znajdują się tutaj:
http://e2rdo.salon24.pl/528035,smolenskie-miraze
"Panie profesorze Niesiołowski gratuluję i proszę złożyć gratulacje Panu Tuskowi i całemu rządowi, ze przez 6 lat tak nas prowadzili, w spokoju, że ja mogę tak spokojnie iść do domu, spokojnie wypić herbatę proszę pana, mogę spokojnie zjeść kolację, że nie boję się żadnych wrogów, nie boję się nikogo, naprawdę, i że mam spokojną emeryturę"