Blaszczu16 napisał(a):

No właśnie, aż sam sobie dziwie, bo nigdy nie uważałem Arka za dobrego obrońcę, bardziej kojarzył mi się z obrazem klęski i pecha Białej Gwiazdy, ale w tym sezonie gość jest niesamowity, jakie on serce oddaje to szok. Takiego walczaka to dawno nie widziałam, może od czasu Sobola .Arek jak najbardziej zasługuje na powołanie, ale wątpię że je dostanie.
|
Arek, może poza samym początkiem pobytu pod Wawelem, był więcej niż solidnym obrońcą. Czytanie gry, decyzyjność, gra na wyprzedzenie, odwaga, spokój - jak na swój wiek wyróżniał się tymi cechami. Po serii kontuzji gdzieś to się wszystko rozmyło. Jakoś wsunął się w buty silnego przecinaka i tak zostało.
Apogeum formy osiągnął chyba za Kasperczaka, jak zresztą wielu jego kolegów, ale już wcześniej było widać, że ma papiery na świetne granie. Nigdy nie przełożyło się to na kadrę. Pamiętam jeden świetny mecz Arka w reprezentacji - nasz ostatni w Korei, 3:1 z USA, kiedy nie było już o co (poza twarzą) grać i ęgiel odpuścił forowanie swoich pupilków. Głowa był wtedy jednym z najmłodszych na boisku a zagrał jak profesor. Oczywiście Jasiu Anioł musiał mieć tego świadomość wcześniej ale taki to już był trener i człowiek - szczery "na tak" jak cały jego futbol z tytułu gniota, który zdarzyło mu się popełnić.
Dla mnie jedyne zaskoczenie to fakt, że powrót do starego dobrego Głowy wyczarował Franciszek (a zatem przy dużych obciążeniach treningowych, kompletnie odwrotna filozofia od tej, którą stosował Skorża i jego sztab - chuchanie i dmuchanie na Arka nawet jeśli służyło jemu kruchemu zdrowiu to wybitnie nie służyło jego formie).
Niech sobie Arski odpuści kadrę, kto miał wi(e)dzieć ten wi(e)dział jaki drzemie w nim potencjał. Dobrze, że już drugie pokolenie fanów przy Reymonta sobie wychowuje
