Nie ma co przesadzać, że Smuda dokonał jakiegoś cudu. Zeszły sezon skończyliśmy na 7 miejscu, a na wiosnę Kulawik grał bardzo podobnym składem. Teraz jesteśmy dokładnie na 7 miejscu, więc gdzie te cuda? Na razie jest przyzwoicie i są pewne sygnały, że może być lepiej.
Na pewno nie ma też powodów do jechania po Smudzie (poza nieszczęsną sprawą z Burdenskim): na razie radzi sobie lepiej niż Probierz i Kulawik, a od Moskala ma dużo więcej szczęścia
