|
To się nazywa "przebiegłość" w wykonaniu Smudy. Chavez wychodząc na boisko nie wiedział co ma robić, w takiej sytuacji atakował każdego przeciwnika z piłką.
To kolejny mecz w którym w drugiej połowie powstaje dziura w środku pola, po zejściu Chrapka i Ostoji. Smuda nie ma kim zbalansować równowagi między formacjami.
Natomiast sama stracona bramka to, jak w przypadku katastrof lotniczych - suma błędów: Smudy, Chaveza, bezsensownego cofnięcia się zespołu, rachitycznego muru i samego Miśkiewicza.
|