Dzimi napisał(a):

To jest racja, że przesadzono z armią zagranicznych najemników, którzy nie chcieli "umierać za klub", a poza tym byli wypaleni i zaraz kończyli swoje kariery.
Dlatego te milionowe inwestycje były właśnie za małe - bo można było dołożyć jeszcze trochę i sprowadzić tylko graczy rokujących i perspektywicznych, jak Melikson, których można by potem z zyskiem sprzedać, zamiast tych darmowych, którzy pokończyli kariery. I tu sedno - oszczędność tak naprawdę oznacza wielokrotnie większą stratę. Nie było 500k euro na ciekawego grajka, to był darmowy Iliev.
|
Pytanie jest jedno zasadnicze - czy miano z czego dodać te kolejne 500 tysięcy. Wg mnie nie i dlatego ten pomysł Basałaja na klub okazała się zwykłym hazardem.
W innym poście w innym temacie napisałem że pomysł Basałaja mógłby się powieść gdyby facet startował od zera a nie już z wielkim balastem długów w klubie,
dodatkowo gdyby miał gwarancje zastrzyków kapitałowych nawet po nieudanym jednym awansie do LM w następnych sezonach. Nic takiego nie było. Spieniężyliśmy wszystkie środki trwałe które miały wartość (Brożek, Głowacki itd), Wisła ile mogła to wzięła na kredyt (drodzy weterani).... i poszliśmy pograć w ruletkę. Niestety trafiliśmy nie to co chcieliśmy.
W innym miejscu, w innym czasie pomysł Basałaja na zwiększone inwestycje na poczet możliwych ale nigdy nie pewnych zysków z LM miałyby uzasadnienie. Ale nie w Wiśle gdzie wiedział że Cupiał już nic nie dorzuci... bo sam nie ma z czego. (Tele-Fonika). Nie mając gwarancji kolejnych zastrzyków kapitału w razie niepowodzenia (brak awansu do LM) zabawił się w zwykłego hazardzistę.
Cupiał od lat ma problemy ze swoim biznesem, i za czasów Skorzy i potem prawie nic nie dokładał do klubu. Tele-Fonica będąc bardzo zadłużona niemal otarła się o upadek. Na jej szczęście uratowały ją jej wielkie długi

Banki nie chciały stracić swoich pieniędzy i nie wypowiedziały kredytów. Ale tym bardziej już banki (głównie wierzyciele Tele-Foniki) nie pozwolą aby Spółka cokolwiek dała Wiśle! Cupiał może i by chciał, ale nie miał z czego dokładać. Więc skończmy śpiewkę że ma ale nie chce dać. Te czasy minęły.