To jest racja, że przesadzono z armią zagranicznych najemników, którzy nie chcieli "umierać za klub", a poza tym byli wypaleni i zaraz kończyli swoje kariery.
Dlatego te milionowe inwestycje były właśnie za małe - bo można było dołożyć jeszcze trochę i sprowadzić tylko graczy rokujących i perspektywicznych, jak Melikson, których można by potem z zyskiem sprzedać, zamiast tych darmowych, którzy pokończyli kariery. I tu sedno -
oszczędność tak naprawdę oznacza wielokrotnie większą stratę. Nie było 500k euro na ciekawego grajka, to był darmowy Iliev. Iliev już zawiesił buty na kołku, a perspektywiczny grajek za 500k euro pewnie zostałby teraz sprzedany za 1-2 mln Euro. Żal było kilku mln na zatrzymanie w klubie Nuneza, Diaza, Palicia czy 2-3 porządne transfery, no to nie ma MP, nie ma Europejskich Pucharów, no i jest utracony przychód z tych sukcesów w wysokość jakieś 20-30 mln złotych. Ponownie okazuje się, że
oszczędność tak naprawdę oznacza wielokrotnie większą stratę (a przecież oprócz pieniędzy tracimy też wartości sportowe i renomę) Jak tak dalej pójdzie ta polityka oszczędności, to za chwilę okaże się, że będziemy osiągać przychody już nie na poziomie ekstraklasy, ale 1 ligi, czyli kilkakrotnie niższe. I znów okaże się, że
oszczędności tak naprawdę oznaczają wielokrotnie większą stratę
Kontynuując temat - mimo tego, że zaciąg ad. 2011 nie był idealny to:
milosz napisał(a):

|
Ten „szrot” zdobył MP , a później był kilka minut od LM
|
i osiągnął
milosz napisał(a):

|
ostatni raz graliśmy wiosną w pucharach przed wyjściem z grupy LE 2011 roku ..9 lat wcześniej
|
największy sukces na arenie Europejskiej od 9 lat..
Czy to był złe? Z pewnością nie, a to co zawiodło, to brak inwestycji w perspektywicznych graczy, zamiast których brano darmowych i wypalonych, oraz nie kontynuowanie obranej ścieżki wzmocnień składu. Wracamy znów do sedna
milosz napisał(a):

|
wystarczyło włożyć w ten interes ciut więcej, aby i wynik był ..na miarę LM
|
Dokładnie. Poskąpiono na darmowych Ilieva, Lameya i jeszcze kilku, no to nie dali rady APOELowi. Żal było paru baniek, no to nie ma kilkudziesięciu. Trudno stało się- trzeba było iść za ciosem, dozbroić się zimą, przejść Standard, zakwalifikować się do pucharów i próbować znów. Ale jednak - w efekcie poskąpienia pieniędzy na dobrze rokujący i przynoszący zyski projekt zepsuto to co wypracowano i utracono znaczne możliwe do uzyskania dochody. Kolejny raz okazuje się, że
oszczędności tak naprawdę oznaczały wielokrotnie większą stratę. Czy wy, obrońcy polityki oszczędności, nigdy tego nie zrozumiecie?
A wracając do początku mojego postu, i stwierdzenia, że zagranicznych piłkarzy było za dużo. Było, bo od 2005 roku Wisła kierując się głupią i nie prowadzącą do niczego dobrego polityką oszczędności przestała skupować najlepszych polskich piłkarzy. Chyba nie muszę dodawać, gdzie ta polityka oszczędności nas zaprowadziła (dla mniej kumatych - do Leviadi, Karabachu i tym podobnych). Pierwszy przykład z brzegu - w 2005 roku odchodzącego Żurawskiego powinien zastąpić nie darmowy i stary Penksa, ale za 1 mln Euro młody i perspektywiczny Jeleń. Rok później był to najlepszy piłkarz naszej reprezentacji na MŚ, i można by go sprzedać, jak Żurawia, za 3 mln Euro. No ale żal było na Jelenia, to zarobił po MŚ na nim Płock, a my na Peksie... nic. I znów wracamy do sedna, że oszczędność tak naprawdę oznaczała wielokrotnie większą stratę, i sportową i finansową. Przykładów można mnożyć na pęczki, np. Grosicki.
Oszczędzamy nie sprowadzając piłkarzy których warto byłoby sprowadzić - no to nie ma wyniku sportowego, nie ma przychodów za nim płynących, no i nie ma wpływów z późniejszych transferów. Nie inwestujemy miliona, tracimy kilka milionów. Błędne koło, które właśnie widzimy. Kiedy wy, obrońcy polityki oszczędności, to w końcu zrozumiecie?
EDIT: Zresztą co ja tu się będę rozpisywał. Tak samo jak w piłce jest w życiu - oszczędzisz na części do samochodu, którą musisz wymienić, to za chwile masz do wymiany już nie jedną, a wiele więcej. Oszczędzisz na przeciekającej rurze w mieszkaniu, to Ci je zaleje i koszt będzie wielokrotnie wyższy. Oszczędzisz na kwiatach dla dziewczyny, to zaraz jej nie masz. Oszczędności nie dają nic, tylko same wielokrotnie wyższe straty. Tal jest, było i będzie, czy to w życiu czy w piłce.
I zrozum to Panie Cupiał - miałbyś swoją Ligę Mistrzów już w 2003 roku, jakbyś tylko nie poskąpił na utrzymanie składu z rewelacyjnego sezonu 2002/2003 + transfer jakiegoś dobrego obrońcy do pary z Głowackim, w miejsce słabego Jopa. Ale stało się inaczej, więc "Biednyś, boś głupi" (bez obrazy oczywiście).
EDIT2: I jeszcze - mój post jest ogólnie generalizacją i uogólnieniem, bo opisuje najbardziej prawidłowe i najczęstsze następstwa pewnych sytuacji, od czego życie czasem czyni odstępstwa. I mam nadzieje że dla moich rozmówców jest to oczywiste. Dlatego właśnie tak ważna jest stabilizacja i powtarzalność prób, kontynuowanie obranej ścieżki. Zainwestowaliśmy dużo w skład, nie udało się w pełni za 1 razem, no to nie chowamy od razu głowy w piasek i nie kończymy obranej drogi w jej połowie, tylko próbujemy 2, ewentualnie 3 raz. A w tym przypadku, nie udało się awansować do LM, to zamiast drugiej próby która mogłaby być z dużym prawdopodobieństwem skuteczna,a w najgorszym przypadku dałaby znów LE, zdecydowano się przedwcześnie odciąć dopływ tlenu do organizmu, skazując go na porażkę i duże straty. Tak było w 2003, tak było w 2005, tak było w 2012