Kocur napisał(a):

|
Nie mówiąc że Molde zostało przekręcone bo czerwona kartka z dupy wzięta - żadnego spalonego nie było i gość słusznie protestował bo by było już 2 wtedy.
|
Że słusznie to nie ma znaczenia, gość tak wyjechał na sędziego, że druga żółta była zupełnie uzasadniona. Widać, że ten Norweg jeszcze młody i głupi, bo w takiej sytuacji, mając kartkę, nie masz prawa bawić się w sędziego, nawet jeśli nie ma racji. Nie mam też wrażenia, że ta kartka znacząco pomogła Legii, bo gra przed jej pokazaniem wyglądała dokładnie tak samo, jak po jej pokazaniu.
!!IRIVER!! napisał(a):

|
a propos dzisiejszego meczu - z balonika chyba powinno zejść nieco powietrza, bo Legia zagrała koszmarnie. KOSZMARNIE. Fura szczęścia, że remis, złoty remis, bo stawia ich w teoretycznie dobrej sytuacji przed rewanżem u siebie, ale... jeżeli zagrają na tym samym poziomie to będzie baaardzo ciężko.
|
Z drugiej strony pamiętam Lecha, który w podobnym stylu odpadł ze Spartą Praga (która bodajże potem została pojechana przez Żylinę), następnie grał słabiutkie mecze przeciwko Dnipro w IV rundzie el. LE, strzelając gola po wolnym na wyjeździe i doczłapując meczem u siebie bez straty gola w dwumeczu, a potem w LE szaleli, trzeba przyznać, że prezentowali się świetnie. Pamiętam mecz Wisły z Liteksem i masę sytuacji rywali, a mimo to zwycięstwo. Tak że generalnie w ich przypadku jeszcze wszystko jest możliwe, mogą polecieć z hukiem, a mogą powalczyć o LM. Fakty są takie, że jak Legia z poziomu beznadziejnego w drugiej połowie podciągnęła się na swój poziom słaby, to gra wyglądała już dosyć równo. W przekroju całego meczu miałem wrażenie, że 90% sytuacji Norwegów wynikało z juniorskich błędów graczy z Warszawy, a nie świetnie rozegranych akcji, te akcje były chaotyczne, albo dosłownie dwa, trzy podania. Oczywiście o Legii to świadczy fatalnie, ale powiedzmy sobie szczerze, rywal to taka ciut lepsza wersja Honki, z którą łatwo wygrał Lech.