Gramy gorzej niż rok, czy dwa lata temu, ale wygrywamy i to po golu w 94 minucie.Przypomne, że rok temu też był gol w 90 minucie, ale w tyłek.
Co by nie mówić, ale dokładnie tak grają drużyny Smudy - gryząc trawę do samego końca. Myślałem, że dłużej mu zajmie odciśnięcie swojego piętna na zespole, a tu niespodzianka. Imho to dobry trener na te ciężkie czasy, a Wisła, mimo, że od jej oglądania zęby bolą, po raz pierwszy do dłuższego czasu mnie rozweseliła, zamiast zdołować.
Aż mi sie zechciało na forum zaglądnąc!
