Ja się trochę podczas tego meczu uśmiałem, bo z piłką
nożną miało to mało wspólnego, ale co mi się podobało:
- pressing czasami
- skuteczność (głównie tutaj czapki z głów dla gumożuja)
Z tym pressingiem jest tak, że w Polsce wystarczy być na nogach i podbiec do byle drewniaka i piłkę można w jakiś sposób odzyskać. U Kulawika pressing wyglądał tak, że podbiega zawodnik i fauluje. U Smudy z kolei jakoś to lepiej wygląda. No nie jest to pressing sensu stricto, taki jaki jest w prawdziwym futbolu, ale na drewna ligowe to wystarcza, co mnie trochę smuci, bo to znaczy, że polska piłka to dno.
Tak więc tym optymistycznym akcentem kończę mój komentarz pomeczowy
