Oglądałem wczorajsze mecze w naszej Ekstraklasie. Z pierwszego meczu zapamiętam dwie rzeczy: ładne bramki i doliczony czas gry - gdzie chyba wydarzyło się więcej niż przez większość spotkania, każdy mógł przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść.
Dało się zauważyć, że w obu zespołach nie ma napastników ( tak są takie kluby oprócz Wisły

)
W drugim meczu do bramki dla Widzewa, Zawisza nie wyglądał na beniaminka, ładnie sobie pogrywał lecz trzeba pamiętać, że zagrał z Widzewem, który też formą na początku sezonu nie imponuje mając nawet problem z zestawieniem linii obrony. Widzew wygrał bo.. miał dwie sytuację i je wykorzystał. Zawisza płaci frycowe.
Podsumowując, oba wczorajsze mecze rozczarowały.