Wyświetl pojedynczy post
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#6886
Stary 25.07.2013, 23:30
rw88, ja Ciebie rozumiem i Twoje argumenty też. Widzę tutaj dwa problemy. Pierwszy dotyczy tego kto jakie podejście reprezentuje.
a) czy liczy się dla niego tylko swój klub, liczą się tylko jego sukcesy
b) kocha swój klub ale jest też fanem całej polskiej ligi i cieszy go sukces polskich klubów w europejskich pucharach
Tutaj pojawia się ten problem, że dobre występy naszych ligowych rywali mogą nas oddalić od wysokich miejsc w lidze, że prestiż zdobyty przez rywala grą w Europie ma mały wpływ na nasz klub

Drugi problem jest taki. Nie rozumiem tego modlenia się o punkty w rankingu. Nic na silę. Jak będziemy zasługiwali na te punkty to same one przyjdą i nie trzeba ich dziadować licząc na szczęście. Jak nasza piłka będzie gotowa na sukces to ten sukces przyjdzie niezależnie od tego czy będziemy zajmowali 10 czy 25 miejsce w rankingu. Nie można na siłę wywindować się w rankingach na nawet te 15 miejsce bo to nic nie da. Nic nie da z tego względu, że później znowu przyjdzie słabsza forma i spadniemy w tym rankingu.
Mamy tyle punktów jaki mamy potencjał. Jeśli potencjał się zwiększy to nabijanie punktów będzie naturalnym ciągiem zdarzeń. Teraz nie ma się co jarać tymi punktami i nawet awansem na 15 miejsce w rankingu. Jak będziemy mieli piłkę na poziomie tego miejsca to sobie na nie awansujemy. O to mi się tutaj rozchodzi.
No i często pada też argument, że nam jako Wiśle są potrzebne punkty zdobywane przez inne kluby. Nie są ponieważ jeśli będziemy mieli półprofesjonalny klub to nawet jak nas wsadzą do półfinału LM z automatu to rok w rok przejebiemy grę o finał kilkoma czy kilkunastoma bramkami. Każdy klub pracuje na swój sukces! I nawet w lidze szkockiej czy białoruskiej, czy sukcesy Celticu, Rangersów i Bate znacząco wpłynęły na resztę ligi? Wątpię. Tam gdzie nie ma kasy, budowania klubów od podstaw to żadnej Wiśle, Piastwo, Hibernianowi czy Dynamo nie pomoże sukces Bate czy Legii. A, że jestem kibicem Wisły to mnie przede wszystkim interesują wyniki mojego klubu (i zgód) a nie sukcesy rywali. I na przykładzie Szkocji i Białorusi czy norweskiego Rosenborga też mogę powtórzyć "nic na siłę", mieli swoje 5 minut. Wszyscy mieli swoje 5 minut ale nie poszła za tym kasa i te ligi jak były tak zostały średnie/słabe
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
Odpowiedz cytując