Ma dojechac na wioske po rozpieprzonej drodze, w ktorej dziury sa takie, ze moje obecne auto cierpi a mnie zeby bola podczas jazdy tamtedy oraz szutrowym/polnym/syfiastym podjezdzie. Przeswit w moim obecnym sedanie jest taki, ze odczuwam stres zwiazany z upierdzieleniem miski. Dlatego moze jednak suv? Nie jest to jakis niby wielki "teren", ale w zimie potrafi dac po dupie. Musi byc kombi lub suv wlasnie, bo potrzebny mi duzy bagaznik i wygodny dostep do niego. Ma czasem przewiezc worek cementu, duzego psa, albo jakis srednioduzy gabaryt. Obecnie mam sedana, ktorego kocham miloscia wierna, ale niestety racjonalizm musi przewazyc nad uczuciami - sedan JUZ nie zdaje egzaminu, a w tym temacie bedzie tylko gorzej.
Przegladam czasem w pracy allegro i wlasnie widze tam jakies kia sportage, jakies hiundaye tucsony, tego typu oferty w moim przedziale cenowym. Nie wiem ile to jest warte, wiec i nie wiem czy plakac i grac w totolotka, czy moze jednak cos wartego uwagi sie znajdzie za te 30 tys.
edit:
adam:
jezdze wlasnie Alfa 156 w benzynie. Uwielbiam ja, ale AR159 zeby byla w dobrym stanie i w miare swieza przekracza moj budzet. Do tego okolicznosci sa jakie sa, stad moje zainteresowanie suvami. Jak kiedys sie dorobie i bedzie mnie stac na 2 auta, to AR na bank wroci do garazu
