|
Sarki sie wpakowal na lewa pomoc w drugiej polowie, gdzie nie radzil sobie ani z Olkowskim ani z tym drugim.
W pierwszej polowie jeszcze to jakos wygladalo, bo Kosznik sobie z nim nie radzil - szybkosciowo. W drugiej juz gorzej.
Zreszta, tak go kasowali, ze ani jednej kartki za to nie zobaczyli. Nieciekawie to wrozy, , ze wystarczy na Sarkiego mocniej tupnac i gosc znika.
Natomiast uwazam, ze mecz byl nawet i do wygrania, gdyby zamiast Maleckiego gral ktos z chlodniejsza glowa.
I do przerzniecia, gdyby sedzia byl panikarzem, albo gralibysmy na wyjezdzie.
|