|
Karabach - Piast (piłkarsko ale z perspektywy trybun)
Piast nie wyglądał najgorzej. Azerowie przycisnęli na początku i gdyby wcisnęli bramkę to pewnie skończyłoby się fatalnie ale jakoś napór przetrzymali i potem już było lepiej. Oczywiście do jakiejś 60 minuty kiedyż to zaczęły oddychać rękawami. Najśmieszniejsze były przerwy na pojenie... Cała drużyna Piasta wręcz rzucała się do wodopoju a Azerowie spokojnie sobie popijali lub jak niektórzy w ogóle temat olewali.
Gdzieś od 75 minuty było widać, że bramka dla Karabachu to kwestia czasu. No i stało się. Szkoda punktów do rankingu.
Karabach - Piast (kibicowsko)
Akurat los mnie rzucił na Azerską ziemię wie nie zastanawiałem się długo czy pójść na Tofiq Bayramov Stadionu. Zwłaszcza, że grała polska drużyna.
Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy to ogromna ilość "niebieskich beretów" czyli wewnętrznych sił wojskowych Azerbejdżanu, którzy to są dosłownie wszędzie. Towarzyszą im "grube miśki" z regularnej policji, którzy pilnują żeby nikt nie siedział na schodach (jak ja).
Bilety po 4 złote (w kasie) lub na czarnym rynku VIP z pełną wyżerką i napitkiem po 20 zł (cena na bilecie 80 zł. Jak się okazało Fan Club dostaje pulę VIPowskich biletów i potem pod stadionem nimi handlują.
Jak już zasiadłem na czystym krzesełku to po 5 minutach pojawił się wąsaty z synem, czy może się przysiąść. No więc oczywiście widząc po mojej lewej i prawej wolne miejsca wskazałem mu szerokim gestem rąk, że nie ma problemu. Na to Mr Farid wyjął bilet i daje do zrozumienia, że siedzę na jego miejscu. Od razu mi się przypomnieli kiełbasiani kibice Barcelony na R22.
Przez cały mecz nie pokazywałem jakichś specjalnych emocji ale w końcu Mr Farid zapytał po rosyjsku czy jestem z "Polszy". Potwierdziłem i westchnął machając ręką. Spodziewałem się jakiejś akcji ale wszyscy naokoło zbyt zajęci byli wsuwaniem słonecznika. NB po każdym meczy odkurzacze/miotły maja dużo roboty.
Jedno na pewno zapamiętam. Ich młyn to jakieś 100-200 osób. Gdyby nasz młyn w ilości 4,000 (tyle ma chyba D) miał taką "......ę" w oczach to nie było by na nas bata.
PS: Wczoraj byłem na meczy Neftchi z jakąś albańską drużyną i nie ma porównania. Neftchi to jak CWKS. Hmmm gorzej... Legię w stolicy kochają. W Baku, na meczu Karabachu chociaż to nie jest drużyna z Baku było na oko ze 3x tyle luda co wczoraj na LM.
A taksówkarz mi tłumaczył, że dużo pieniędzy poszło u bukmacherów na Neftchi. Ich kopacze widocznie zwęszyli interes.
|