Temat: Bilety
Wyświetl pojedynczy post
LanceTS
Senior Member
 
 
Od: 07.2009
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#9177
Stary 18.07.2013, 15:10
Smoqu napisał(a):Wyświetl post
Słabo się robi, czytając posty pod wpływem bezmyślnej propagandy. Widzę, że niektórych bardzo łatwo omamić hasłami typu "honor", "wierność", "mienienie się kibicem", "kibice sukcesu", "obowiązek" itd...

Cenię ludzi, którzy przychodzą na stadion na dobre i na złe. Czy Wisła gra ładnie, czy skutecznie, czy piach: są, śpiewają, dobrze się bawią.

Cenię takie osoby, ale nie przeceniam.

Umówmy się, przychodzicie tam po to, bo to lubicie. Lubicie przebywać w swoim towarzystwie, pośpiewać, ponapinać się trochę, pobluzgać na rywala, później pochwalić się tym, ponarzekać na pikników, "kibiców sukcesu", czuć się "lepszym kibicem", czy w ogóle "kibicem", bo wszyscy inni na takie miano nie zasługują. Podchodząc do zjawiska od strony marketingu: przychodzenie na stadion zaspokaja Wasze potrzeby.

Epatujecie sloganami ile to ta Wisła Was wyrzeczeń kosztuje, jaki to trud przychodzić na Wiśle i jak to jesteście lepsi od reszty. A g... prawda! Nie przychodzicie dla Wisły, tylko przychodzicie dla siebie! Przyjście na Wisłę to zawsze była dla mnie przyjemność i nigdy nie czułem obowiązku na nią przychodzić. Przychodziłem, bo to lubiłem. I Wy to lubicie, dlatego tu jesteście! Bo to, co dzieje się teraz na stadionie, to co sobie na nim tworzycie Wam wystarcza i Was spełnia.

Tak się składa, że większość kibiców (tak, ....a, kibiców!) przyszła na Wisłę z powodu piłki lub z powodu ich znajomych i członków rodziny, którzy także chodzili obejrzeć wiślacką piłkę. I zawsze będą identyfikować się z Wisłą, czy ta gra dobrze czy źle. Głównie oglądają mecz, spędzają czas ze znajomymi, czasem dołączą się do przyśpiewek. Tyle, że ostanio nie czują przyjemności z przychodzenia na Wisłę. Od oglądania meczów bolą zęby, a dodatkowo, czują się permanentnie oszukiwani przez zarząd, który robi sobie z kibiców kpiny. Półtora miesiąca na przygotowania, a oni nie mają jednego napastnika!? Zatrudnienie skompromitowanego Smudy!? Olewający swoje obowiązki Kapka? Żałosne testy niezweryfikowanych amatorów? Ile można?

Ludzie nie chcą się dokładać do tej amatorki. Mają w sercu Wisłę, a nie Bednarza, Kapkę czy Smudę. Więc trzymając kciuki za Wisłę nie przyjdą na jej mecz, tylko najwyżej obejrzą w telewizji. I to dobre, bo znajdzie odzwierciedlenie w statystykach telewizji, a ta bierze pod uwagę która drużyna jest częściej oglądana i uwzględnia to przy ustalaniu meczów do primetime.

"Kibice sukcesu"? Ludzie nie muszą oglądać samych zwycięstw. Chcą oglądać przyzwoitą grę i emocjonujące mecze. Ile takich było w ostatnim sezonie? Policzę je na palcach jednej ręki. 28 goli w zeszłym sezonie! Dwadzieścia osiem, z czego 15 u siebie na 15 meczów! A oni jeszcze pozbywają się dwóch "napastników" i przez prawie dwa miesiące nie potrafią znaleźć jednego!

Odwalcie się więc od ludzi, którzy z różnych powodów przestali przychodzić na Reymonta 22 lub przychodzą rzadziej. Otrzymali od klubu, i od was niestety też, mnóstwo powodów, by na stadionie Wisły im się ostatnio mniej podobało. Chcecie traktować ludzi jak bezrefleksyjnych debili, którzy przyjdą zawsze. Mylicie "i na dobre i na złe" z "czy się stoi czy się leży". Nie tędy droga.

Przyjdźcie w piątek na mecz, kibicujcie Wisełce, wesprzyjcie ją najlepiej jak potraficie. Ale zrozumcie też ludzi, którzy nie przyjdą. Zamiast wyzywać ich od "kibiców sukcesu", "klientów" i wysyłać na drugą stronę Błoń zróbcie wszystko, by ponownie zjawili się na Reymonta 22. By to, co mają w sercu, przełożyło się także na ich czyny. Każdy epitet pod adresem ludzi, z których wielu chodziło na nasz stadion kilkadziesiąt lat, a więc więcej niż żyje wielu tych, którzy tu się plują, to sranie we własne gniazdo.
Przychodze dla siebie? Uwierz, że w poprzednim sezonie kilkukrotnie w ogóle nie miałem ochoty iść na mecz. Nie chciało mi sie, nie miałem siły ani ochoty. Nie opusciłem ani jednego meczu, w dodatku zaliczyłem pierwsze swoje wyjazdy. Za każdym razem tłumaczyłem sobie że idę dla Wisły, że to coś więcej, i nawet jak nie mam ochoty, czasu i chęci to i tak pójdę! Takie mam nastawienie, jest mecz - IDĘ, i nie ma wymówek. Dodatkowo oprócz wszystkich meczów na stadionie zaliczyłem jakieś 40 na hali, nie ważne czy siatkarki, koszykarki, koszykarze czy futsal.
Odpowiedz cytując