Obydwaj Kaczyńscy różnili się od Korwina w wielu kwestiach. Jeśli jednak chodzi o gospodarkę to rzeczywiście opowiadają się za większym interwencjonizmem państwa w przeciwieństwie do Korwina, który uważa, że jedynym regulatorem jest rynek. Wybacz, ale z jego arbitralnym podejściem zapewne każdy kto się nie zgadza z jego poglądami jest socjalistą. Jak już wcześniej pisałem polemizując z jednym z Twoich Kolegów, Korwin zapewne tym określeniem podsumowuje także papieża Leon XIII autora encykliki "Rerum Novarum" (w której m.in. potępiał "bezbożny socjalizm", opowiadał się za poszanowaniem własności prywatnej, jednocześnie broniąc praw pracowniczych do godziwego zarobku, do wypoczynku etc. etc. zarazem stwierdzając, iż poszanowania tychże praw powinno pilnować państwo) czy Jana Pawła II autora encykliki "Laborem Exercens", który ostrzegał przed bezmyślnym liberalizmem. Ja jednak osobiście nie uważam tego za socjalizm.
Wykorzystywanie wyciętych z kontekstu fragmentów pracy do tego, aby wmówić komuś coś o czym nie pisał (jak już wielokrotnie tutaj udowodniłem dysertacja Lecha Kaczyńskiego nie była na temat marksizmu-leninizmu co Mu wprost zarzucił Korwin), a jedynie do czego nawiązywał aby uzasadnić zawarte w pracy tezy -> jest oszczerstwem. Kaczyński specjalizował się w prawie pracy. Podczas I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność" będąc przewodniczącym jednego z Zespołów problemowych Komisji Programowej, jako jeden z nielicznych domagał się jak najszybszego (do końca 1981 r.) opracowania projektów Układów Zbiorowych Pracy w przeciwieństwie do socjalistów pokroju Kuronia, Michnika, czy innych którzy prawa pracownicze mieli głęboko w tylnej części ciała.