|
To, że chodził do punktu bukmacherskiego świadczy ojego głupocie, ale już mniej o ewentualnych przekrętach. Gdyby rzeczywiście robił wielkie wałki, to teściowa, a nie on osobiście, pojawiałaby się u bukow.
PS. Jaką mamy pewność, że którykolwiek sędzia na świecie nie gra u buka?
|