domin_czyzyny napisał(a):

|
Media są pewnie podobne. Ale kibiców mają bardzo słabych...
|
Athletic Bilbao i ETA.
http://www2.polskieradio.pl/blogi/na...?date=20110528
Hiszpanie na stadionach problemy mieli zdecydowanie większe niż dziś, my Polacy, mamy z 'maczetami'.
Animozje zawsze są i będą. Co więcej - przeważnie spory polityczne i subkulturowe tworzą grunt rywalizacji która jest podstawą 'wielkiej piłki'.
Kraków, odpowiednio zarządzany, ma dużą szansę być postrzegany jako piłkarski i kibicowski młyn. Tyle że trzeba maczety zastąpić piłką. Grunt pod rywalizację jest, historia jest - trzeba jeszcze trochę rozsądku.
Edit:
wojtas87 napisał(a):

|
.... ale rola klubu w tym, żeby właśnie pokazał te pozytywy pójścia na mecz.
|
Jasne, tylko jest problem w skali.
Przyznasz chyba ze osłabiające jest to że trzeba wydać setki tysięcy złotych z prywatnej kieszeni właściciela tylko po to aby 'odwrócić' negatywny PR 'maczet'.
To tak jakbyś wymyślił sobie markę szamponu który namiętnie używają piraci samochodowi oraz za posiadanie którego można dostać po gębie i chciał przekonać wszystkich ze jest on bardziej 'best' niż l'oreal. A tak w sumie przecież jest to dobry szampon dla dzieci - w końcu jakość szamponu podobna.
Fundusze na taki marketing muszą być spore. Zauważ że w kinie jest tak samo bezpiecznie jak na stadionie a kina czy teatry maja dobry i sprawny PR. Przebić ich ofertą nie będzie łatwo - nie odpuszczą klienta.