crux.a napisał(a):

|
Piotek opisuje mechanizm psychologiczny, który po prostu działa. Wyobraźcie sobie, że w Tatrach ginie w ciągu dwóch miesięcy kilkoro nastolatkówi: jedno spadło z Rysów, drugie zabił piorun na Świnicy, trzecie dostało w głowę kamieniem na Koziej Przełączce Wyżniej, czwarte utopiło się w beczce z deszczówką koło schroniska, piąte zjadł niedźwiedź. Każda matka będzie zaniepokojona na wieść o wyjeździe dziecka z tatusiem do Zakopanego. Ile z tych matek postawi szlaban? Zapewne wiele. Obiektywnie nie będą miały racji, tylko co z tego.
|
trafnie to opisałeś, zgadzam się.
Ale, jest jedno ALE. Ludzi myślących w ten sposób nie da się przekonać, że mecze są bezpieczne.
Czytają gówno wybiórcze, oglądają łże24, słuchają M. Olejnik, Tuska, i innych polityków - tam wszyscy mówią o złych kibolach, bójkach, awanturach, o demonicznych RACACH. O race, to jeden podstawowy argument tej łżeelity, drugi to to, że mamy odwagę mówić i pisać to co chcemy. Nie ogranicza nas poprawność polityczna i nie boimy pokazać swojego patriotyzmu.
O Rotmistrzu Pileckim więcej osób z młodego pokolenia dowiedziało się ze stadionów, niż z lekcji historii w szkołach.
Drugim warunkiem jest podążanie stadnie na baranem przewodnikiem. Ludzie podążają za trendami, które pokazują w TV. Trendy był taniec, jazda na lodzie i śpiew, teraz jest gotowanie i remonty domów, następnie znów będzie śpiew, balet czy jeszcze inne gówno.
Piłka nożna była przez chwile trendy podczas EURO, każdy baran się wtedy tym interesował, a te zaproszenia na dachu z widokiem na Stadion Narodowy to było "coś" - rzygać się chciało, jak każdy baran i owca wypowiadali się o piłce jako wielcy fachowcy.
Ale to było trendy w stosunku do wielkich reprezentacji: Hiszpanii, Portugalii, Włoch, Francji, Niemiec, Anglii i częściowo do Polski (do meczu z Grecją). Trendy jest też kibicowanie Realowi, Barcelonie, Dortmundowi.
Za każdym razem podkreślano różnicę między piłką reprezentacyjną, a klubową - że to dwa inne światy.
Piłka klubowa nie będzie trendy, bo nie będzie u nas wielkich gwiazd, nie będzie kontraktów za miliony euro, nie będą grali u nas piłkarze o klasie Ronaldo, Messiego, itp.
Więc nie ma się co oszukiwać, tacy ludzie nie trafią pod strzechy - tfu stadiony, na mecze ligowe. Tacy ludzie zawsze będą żyć w swoim ograniczonym świecie i słuchać to co mają do powiedzenia tzw. autorytety z tzw. salonu. A jeśli takie osoby tłumnie zaczęłyby odwiedzać stadiony, to wtedy będzie to czas kiedy nas kibiców na tych stadionach już dawno nie będzie.