dizzy napisał(a):

Mnie w tym wszystkim razi niekonsekwencja.
Bo z jednej strony jest w klubie jeszcze kilkunastu przyzwoitych zawodników i jak mniemam solidnie opłacanych. Przynajmniej są to dobrzy ligowcy.
A tak poza tym nic, żadnych sensownych, perspektywicznych rezerw. Dla uzupełnienia składu urządza się totalną i przypadkową łapankę jakby klub nie miał kasy już na nic.
Po co jest tu Smuda? Nie pracuje za czapkę gruszek. A z materiałem pilkarskim jaki mamy to on niewiele uczyni. Już rozsądniej byłoby mieć tańszego trenera choćby na dorobku a w zamian za to pozyskać jakichś sensownych piłkarzy.
Jeśli ze Smudą to powinniśmy się wzmacniać. Jeśli łapiemy co popadnie, tniemy koszty itd. to Smuda pasuje tu jak kwiatek do kożucha.
|
Niekonsekwencja? A bo to pierwszy czy trzeci czy piąty raz?
2003- walka o LM z Anderlechtem, z Wisły odchodzą zabójczy skrzydłowi - Kosa i Uche, zamiast Kosy - Brasilia.
2005 - znów walka o LM z PAO - odchodzi Żuraw w zamian Penksa. Wszyscy wiedzą, że obrona jest stosunkowo słaba - testowany jest Fin i Brazylijczyk; nie dochodzi nikt. Mimo strzelenia 4 goli w dwumeczu odpadamy po dogrywce.
2008 - el. LM. transfery będą jak rozwalimy Levadię, więc gramy w pierwszym meczu z Łobo, a potem Pietią na PO. Odpadamy. Dalej był Debrecen...
Nie chce mi się przytaczać dalej.
A Smuda sam nie wiem... może kontrakt ma nie tak wysoki jakby się wydawało (nikt inny go nie chciał), a za to ma te 3 lata?