|
Jak sobie przypomnę, całkiem nieodległe czasy Stana Valckx'a w Wiśle to aż mi się płakać chce. Za Holendra nie było nawet mowy o takiej prowizorce, wszystko planowane, przygotowywane, kontakty, telefony, wyjazdy, wszystko było profesjonalnie robione. W życiu by Stan nie zaprosił takie "coś" do Wisły, nawet na testy. Napiszę więcej, za czasów Valckx'a nie przeprowadziliśmy ani jednych testów sportowych, ANI JEDNYCH, zero. Ale za ery Holendra było trochę więcej pieniążków. Według mnie, jeśli mają takich dziadów sprowadzać, to niech lepiej poszukają młodych Polaków w 2. i 3. ligach.
|