|
Co to za KO? Przecież moja opinia nie była diametralnie inna od tego co twierdzili bukmacherzy, czy eksperci. Wydawało się, że mimo wszystko Czakijew zmiecie Włodarczyka z ringu w kilka rund, albo rozbije go kilkoma KO i wygra na punkty. Te 10% zostawało zawsze na jakiś lucky punch, który w każdej walce wchodzi w rachubę. Zaskoczeniem było to, że Włodarczyk od drugiej rundy zaczął już boksować i odgryzać się silnymi ciosami o czym świadczyły statystyki power punch. Od połowy walki miał już rękę na pulsie, a Czakijew po amatorsku dostał przede wszystkim pierwsze KO, a kolejne wynikały już ze zmęczenia.
|