piter116 napisał(a):

Ale mi nawet nie chodzi o Euro...Z tym ustawieniem go obok Lato może trochę przesadziłem, co nie zmienia faktu, że będąc selekcjonerem z każdym kolejnym tygodniem coraz bardziej się kompromitował, kłamał, łgał ludziom w żywe oczy. Przede wszystkim zrobił z reprezentacji bazar. Najpierw mówił o jednym Arboledzie, a potem zaczął rozdawać paszporty na prawo i lewo. Cyrk z Borucem i Żewłakowem, Wasilewskim, bieganie po komendach, latanie do brukowców z niemieckim dowodem, sprawa korupcji w Zagłębiu, Barry'ego Solano, mam dalej wymieniać? Po kompromitacji na Euro mówi, że nic by nie zmienił, ludzie znający się na piłce dziękują mu za emocje, z Ratyzboną nie utrzymał się, ani nie spadł. Przyszedł do Wisły i na dzień dobry wywalił 2 legendy klubu, sprowadził syna kolegi z IV ligi. Strach pomyśleć co będzie dalej.
O jakim tandetnym i plotkarskim portalu mówisz? Strzelam-weszło? Nie przepadam za nimi, to prawda, że bazują na krytyce i przypierdzielaniu się do wszystkiego, ale to nie znaczy, że w kilku kwestiach się z nimi nie zgadzam. Podobnie jak oni, czy wielu ludzi związanych z piłką nie popierałem rozdawania paszportów na lewo i prawo.
I nie, nie miałem biletu na 1/4. Ta "kadra" stała się dla mnie obojętna na wiele miesięcy przed rozpoczęciem turnieju.
Jego osiągnięcia sportowe w ostatnich latach to inna sprawa.
Kończę temat Smudy.
|
No ok, ale wypadało by też wspomnieć o sukcesach. Finał LM kibice w Dortmundzie mu długo nie zapomną, podobnie jak Irakijczycy bo to dzieki Francowi obalono dyktatora. A co z wodowaniem na rzece Hudson? Dzięki zimnej krwi zapanował nad paniką załogi i ogromną maszyna, ten manewr przeszedł do historii lotnictwa.
A "arabska wiosna ludów" ? Przecież to wszystko zaczęło się od Smudy, niezapominajmy o tym.
Sam widzisz . Można go obwiniać za całe zło, jednak to o tych dobrych uczynkach krążyć będą legendy.
jeśli chodzi o jego wypowiedzi, to racja .......i straszne kocopoły. Tylko wydaje mi się że on nie mówi tego co chce powiedzieć, tzn mysli co innego a usta co innego. Bez wątpliwości, biegli by uznali go za niepoczytalnego i zwolnili z odpowiedzialności za wypowiadane zdania.