Rok temu wyskoczyliśmy ze znajomymi na weekend do Zakopanego, bo akuratnie ojciec kumpla ma pensjonat, zwolnił mu sie apartament na weekend i za pól ceny nam puścił, wybraliśmy się na Giewont, to zawróciliśmy w połowie jak się zaczęly kolejki na szczyt tworzyć
Na Krupówkach to szpilki nie wciśniesz. A drogo jak w St. Tropez. Ogólnie w czasach gdy średnio za stówę lecisz sobie do Barcelony czy Mediolanu podróże w góry i podziwianie morza Januszy traci sens. A za taki dajmy na to weekend w Barcelonie zaplacisz mniej albo porównywalnie jak za weekend w Zakopanym. Serio
