bozar napisał(a):

Wspominasz bardzo wyjątkowe kilka miesięcy z ostatnich dwóch dekad istnienia klubu. Na obu tych meczach byłem i doskonale pamiętam jak wiele przypadkowych osób było na trybunach. Osób nawet spoza Małopolski. Nie byli to stali kibice tylko kibice sukcesu, którzy chcieli poczuc dreszczyk emocji w przerwie między występami Małysza. Do tego stadion miał ponad 3 RAZY mniejsza pojemnośc niż teraz.
Zgadzam się z Ogryzkiem - Kraków jest w zupełnie innej sytuacji pod względem popytu na piłkę niż Warszawa. Bardzo wielu moich znajomych którzy dobrze zarabiają przestało chodzic na Wisłę wybierając kino, teatr, koncerty. Porównywałem sobie prywatnie kwestie benefitów w firmach - jeśli firma taką opcję umożliwia to pracownicy zwykle wybierają vouchery do kina czy teatru zamiast meczu. Słowem ludzie wybierają wydarzenia, które GWARANTUJĄ jakośc. W sume gdyby spojrzec na to obiektywnie to - ciężko im się dziwic.
Dlatego czas moze najwyższy by zrewidowac mocarstwowe plany i zacząc pozytywistyczną pracę u podstaw. Dobrze by było gdyby Smuda faktycznie zaczął budowac młoda, perspektywiczna Wisłę bez przesadnie wygórowanych oczekiwań. Jeśli Sobolewski odchodzi (tak sobie tłumaczę zainteresowanie Guzmanem) i biorąc pod uwagę szklane zdrowie Głowackiego to transfer Brożka zdaje się byc rozsądny z jeszcze jednej przyczyny - potrzeba tej drużynie kapitana. Dalej nie jest to może wymarzony kandydat ale lepszego na horyzoncie nie widac.
|
Kompletnie się z tobą nie zgadzam. Podnoszenie argumentu że niby stolica, że ludzie bogatsi, że klimat na piłkę itp...jest poprostu bez sensu. Można wymieniać setki przykładów na załamanie tej tezy więc tym bardziej nie pojmuję dlaczego jest tak jak staracie się to przedstawić.
Sport z definicji jest rozrywką dla kibica, popyt na widowisko wzrasta wraz z jakością i sukcesami a nie lokalizacją czy zasobnością portfeli lokalnej społeczności. Idąc waszym tokiem myślenia każda dyscyplina powinna mieścić się w stolicy i tylko tam powinny się odbywać zawody sportowe...czysty idiotyzm.
Popyt na piłkę jest taki sam w Warszawie, Krakowie ,m Poznaniu czy Bytomiu. W całej tej zabawie chodzi przedewszystki o zadowolenie kibica. Nie mówię o tych najwierniejszych, bo oni byli są i będą tylko o właśnie tych mniej przywiązanych. I naprawdę bez znaczenia jest z jakiego zakądka Polski przybędą, najważniejszę żeby nie czuł się wyjebanym i świadomym wyzuconych pieniędzy w błoto. A któż to lubi?
33 tyś...czy to tak wiele? Oczywiście że nie, nawet nie ociera to się to "rozpoznawalne" areny europejskie a co dopiero o konkretne firmy. Ceny biletów w Polsce nie odbiegają o cen w Anglii (50f) czy Niemczech (45E) w przeliczeniu na zarobki mieszkańców jednak wyglądają dramatycznie w przeliczeniu cena do oferowanej jakości widowiska.
Wisła Kraków nie powinna patrzeć na innych...bo w rzeczywistości to wszyscy patrzą na Wisłę.
Rozwijając moją myśl, chodzi o to że takie kluby jak Wisła Legła czy Amica są w gruncie rzeczy polską wizytówką i końmi pociągowymi piłki klubowej.
Brzydko mówiąc, nikt nie od.......i za nich roboty. Oglądanie się za siebie poprostu nie przystoi, każdy równanie w dół powinno być kwitowane krytyką, bez względu na okoliczności i rzekomą słuszność takiego stanu. Jeśli te kluby są słabe to cała nasza piłka jest słaba i nie mam na myśli tylko potencjału sportowego a wartość oferowanej usługi.
Niestety nastały czasy że aby liczyć się w lidze nie potrzeba wielkich pieniędzy czy graczy europejskiego formatu, poprzeczka jest tak nisko że wysokość pokonują nawet ci biedniejsi, włączając się w walkę o puchary.
Taka sytuacja jest chora i tak naprawdę wyrządza wiele szkody i jak to bywa zazwyczaj w przypadku nowotworów, diagnoza równa się z wyrokiem śmierci.
Tylko polityka strikte "europejska" po chłopsku, s.......enie z polskiego szamba na pucharowe salony jest nowoczesnym i rentownym celem.
Zopomnijmy o rywalizacji z Piastem, Koroną, Pogonią a skupmy się na rywalizacji z potencjalnymi europeskimi rywalami. I niestety żadne slogany typu, szansa dla młodzieży czy tanio kupię drogo sprzedam nie zastąpią kasy. Bez pieniędzy nie ma sukcesów dlatego podstawowym problemem i celem ludzi zarzadzającymi "elitą" powinno być skoncentrowanie uwagi na pozyskaniu środków na budowanie mocnego klubu.
Nie ma innej recepty na sukces, wszystko inne jest elementem zastępczym. Każda inna alternatywa jest tak naprawdę elementem układanki i w rzeczywistości częścią organizmu zwanym "klubem piłkarskim". Szkółka, baza czy młodzież to nie są możliwe kursy, to są działania które w połączeniu w całość są jednością. Niezbędne... jednak bezproduktywne gdy bieda sama już spierdala a o pieniądzach mówi się wyłącznie w kwestiach ...rozliczeni, zadłuzenia, zamrożenia, opóżnienia czy nawet pożyczki.
Rozpisałem się...w....iliście mnie!.