Wyświetl pojedynczy post
kot
Senior Member
 
 
Od: 04.2003
Skąd: Witcherland

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#6
Stary 09.06.2013, 21:07
Zasady w piłce profesjonalnej :

nr.1. cele przed klubem stawia właściciel
nr.2. pod te cele zabezpiecza środki i ludzi do klubu
nr.3. z realizacji i ich wykonania rozlicza się wszystkich w klubie

ad nr.1. w przypadku Wisły są to wielokrotnie zdobywane mistrzostwo i nigdy LM

ad nr.2. Cupiał zabezpieczał środki i ludzi pod mistrzostwo, ale już pod puchary nie. I nie chodzi tu o wiadomą odpowiedź, że nie stać go na realną rywalizację z topowymi zespołami w pucharach, ale że nigdy nie pociągnął zespołu na kolejny rok w składzie niezbędnie wzmocnionym na jego możliwości. Brak tej systematyki działań i każdorazowe restrukturyzacje, natychmiast po udanych lub nieudanych pucharach, owocowały cofaniem się klubu w rankingach pucharowych. Opcja holenderska była udana, mimo jej niedokończenia i wcale nie była poza zasięgiem Cupiała, ale podobnie jak z Petrescu, nie była obliczona finansowo na lata, lecz na skok jednorazowy i natychmiastowe wycofanie się z niej, aby nie funkcjonować zbyt długu na trochę wyższym poziomie finansowym, niż wystarczający wyłącznie pod mistrza. Logika a nie pazerność, wskazuje, że profesjonalni trenerzy i piłkarze zagraniczni, bardziej gwarantują poziom europejski, niż polscy, którzy tego poziomu nigdy nie reprezentowali, za wyjątkiem paru piłkarskich ale już nie trenerskich wyjątków. To, że trenerzy zagraniczni, żądali środków choćby minimalnych pod poziom europejski oraz stabilnej polityki w tym kierunku ( patrz. nr.1), jest ich profesjonalizmem, a nie wadą, wyszydzaną przez polskie środowisko piłkarskie, krzyczące do Cupiała, aby postawił na Polaków, a oni mu to wykonają za pól darmo, oczywiście mistrza, gdyż puchary z góry wybijali mu z głowy, jako nierealne. Żywa abstrakcja.

ad nr.3. Aby rozliczać piłkarzy, trenerów i ds. ze swoich zadań, trzeba od nich wymagać profesjonalnej pracy na co dzień. Nigdy nie tolerować ich niechlujstwa czy minimalizmu boiskowego. Wymagać od nich tego przez 24 h na dobę. Jedyną drogą do wyegzekwowania tego jest konkurencja na każdą pozycję boiskową. To jest zadanie z nr.2 właścicielskich zasad piłkarskich. Wtedy trener nie ma tłumaczenia, że toleruje dziadów i dziadostwo boiskowe a piłkarze nie są w stanie odgrywać się na klubie "włoskim" strajkiem, przeciwko komukolwiek czyli ostatecznie klubowi, gdyż w ich miejsce są inni natychmiast. Nawet jednorazowa strata na jakimś nieudaczniku, w ogólnym rozrachunku szybko zostanie wyrównana w obliczu ciągłości obranej drogi, a nie nieustannych rewolucji czy restrukturyzacji, polegających na dogrywaniu kontraktów przez tych nieudaczników, kosztem regresu sportowego klubu i restartu wszystkiego od nowa. Nawet mistrza już taka droga postępowania nie gwarantuje, więc lepiej raz na zawsze warto z niej zrezygnować i z odpowiedzialnością podejść do stawianych sobie i klubowi celów. Usunąć jak najszybciej persona typu Bednarz od pseudo potaniania, gdyż jego dalsze zatrudnianie, podważa jakiekolwiek słowa właściciela o swoich celach wobec klubu. Mentalność Bednarza, to mentalność przegranego z góry. To żart z logiki i własnych pieniędzy, a nie tylko z własnego zdania.


Dopóki właściciel klubu nie będzie wymagał od swoich pracowników realizacji stawianych celów i będzie tolerował dziadostwo piłkarskie za pomocą pseudo trenerów czy ds lub prezesów, zadawalających się byle czym na boisku, to przenigdy nie wydostaniemy się na prostą europejską. Warunkiem jednak wyjściowym, jest stworzenie konkurencji w klubie i rygorystyczny nadzór właścicielski nad realizacją celów w wydaniu trenerów i piłkarzy a zwłaszcza nad bezwzględną eksterminacją niechlujstwa boiskowego lub trwałych nieudaczników. Wtedy upadnie mit mentalności czy innych niemocy polskich.
Ostatnio edytowane przez kot : 10.06.2013 o godz. 12:02.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Odpowiedz cytując