|
Ale ani Masskant, ani Petrescu w polsce nie byli uznawani ze jakiś wielkich fachowców.
Za Petrescu graliśmy siłową, ostrą piłkę na pograniczu faulu. Z tyłu miało być na zero a do przodu głupie wrzutki z których miała być 1 bramka po stałym fragmencie gry lub sytuacji Kryszałowicza.
Perescu nie potrafił zrozumieć że dostał techniczny zespół który się chce cieszyć piłką a nie tylko biegać przez 90 minut od jednego pola karnego do drugiego. Petrescu zabrakło inteligencji i szybkiego dogadania się z zespołem które chcarakteryzyje trenerów wielkich a nie zaledwie dobrych.
Patrząc na jego karierę to wcale nie był jakimś bogiem.
Ligę Mistrzów wywalczył mu ktoś inny dobrymi wynikami w pucharach a on to po prostu wykorzystał. Inni skoncentrowali się na europejskich pucharach a jego zespół tylko na lidze. No i Petrescu wygral mistrzostwo kraju które dawało bezpośredni awans do LM. I tyle było jego zasług że zagrał w LM. Czy musiał pokonać w eliminacjach Barce lub Real - nie musiał. Czy musiał umieć przygotować zespół do meczów eliminacyjnych - nie musiał.
Co do Maaskanta. Tutaj mieliśmy do czynienia jeszcze z kimś słabszym, bo o ile Petrescu miał swoją wizję i doświadczenie z kariery piłkarskiej, o tyle Maaskant to już cienias jakich polska piłka dawno nie widziała.
Po pierwsze był to trener 2 ligowy w swoim kraju. Nie miał w Holandii jakiś większych wyników jedynie jakieś awanse z 2 do 1 ligi. Czyli facet na poziomie Tarasiewicza.
Po drugie facet totalnie nie miał pojęcia o taktyce
Po trzecie Ciągła gra defensywna, 4 obrońców 3 defensywnych w pomocy i w ataku jeden Genkov. Nudny styl który nikomu nie mógł się podobać.
Po czwarte nie nauczył zawodników żadnych schematów. Gra ofensywna opierała się tylko na Meliksonie i Małeckim
Po piąte Cienias, cienias, cienias
Prawda jest taka że Wisła tylko raz miała dobrego terenera - Pierwsze podejście Kasperczaka.
To był trener który jeszcze coś potrafił, umial wszystko poukładać taktycznie, dzięki prowadzonym treningą zawodnicy podnieśli swoje umiejętności i po roku treningów wygrywali ze wszystkimi w tej lidze jak chcieli.
Kasperczak nadał styl swojej drużynie, miał szacunek u zawodników ( po jego zwolnieniu Żurawskiemu odechciało się grać w Krakowie)
Kasperczak był najlepszym trenerem jakiego Wisła miała.
Dziś należało by zrobić to samo. Zatrudnić kogoś poważnego , kto miał wyniki jeszcze rok temu a nie 5 lat temu z nazwiskiem kto trenował w Lidze Włoskiej, Francuskiej i zarabiał będzie nawet i 650 000euro rocznie.
Tylko taki trener + baza szkoleniowa i boiska da możliwość rozwoju.
Ja zatrudnienie Smudy rozumiem w ten sposób że Cupiał ma już dość płacenia wysokich pensji a póżniej oglądania człapania po boisku zawodników bo im się nie chce.
U Smudy będzie walka, będzie bieganie, bo Smuda ma taki styl prowadzenia zespołu. W reprezentacji sobie nie poradził, ale w lidze polskiej wystarczy walczyć i biegać ( Kuba Kosecki z Legii) żeby wszyscy uznali cię za gwiazdę. Na arenie międzynarodowej wszyscy walczą i biegają.
Ale na razie Wisła musi się skupić na wywalczeniu pozycji w Polsce a dopiero póżniej przyjdzie czas na europę i puchary.
Ostatnio edytowane przez wwf : 09.06.2013 o godz. 12:12.
A z polską piłką rzeczywiście jest źle. Mecz Legii z Szachtarem Donieck to była katastrofa. Teraz oglądam Szachtara w Lidze Mistrzów i to też jest katastrofa. To daje odpowiedź, jak daleko wam do poziomu Interu Mediolan czy Bayernu. Ta odległość bardzo mnie martwi -- Leo Beenhakker
|