|
Niektórzy chyba ciągle żyją w jakimś dziwnym świecie, w którym w połowie czołowych klubów świata wyróżniającymi postaciami są Polacy i tylko piłkarska mafia związkowa kreując swój niecny spisek nie chce ich powoływać na siłę promując miernoty z Warszawy i paratrenera z Chorzowa.
Przykro mi, że muszę to niektórym uświadamiać, ale mamy w tym momencie trzech Polaków grających regularnie w liczących się w Europie klubach (z czego jeden jest kontuzjowany). Wszyscy równo wyrażają swoje oburzenie z gry Komorowskiego i Salamona (czego nie da się podważyć, że zagrali słabo), ale ja się pytam kto miał za nich wystąpić? Wasilewski, Celeban, Perquis, a może gwiazdy polskiej ligi Kowalczyk i Kamiński, a może zasłużeni Głowacki i Żewłakow? Z całą sympatią do tych zawodników, ale w liczącej się Europie to jest szrot i nołnejmy. I taki Fornalik, Smuda czy inny zagraniczny supermanager ma ich poprowadzić do Brazylii. Jeśli nie zdarzy się cały szereg super sprzyjających okoliczności to z tym stanem osobowym jaki mamy awans do dużej imprezy jest niemożliwy.
Mając takich zawodników jakich mamy wystarczy 11 ogarniających drwali potrafiących przerwać akcję, żeby był problem.
Lewandowski nie strzela bramek w kadrze. Jasne wywalmy go przecież mamy cały szereg młodych, zdolnych napastników. Znaczy się kogo? Milika i Sobiecha grających jakieś nędzne ogony w Bundeslidze, a może najlepszych strzelców naszej eklasy... Ślusarski... Saganowski... No dobra to młodych gniewnych... Stępiński, którego juniorzy z Hiszpanii i Chorwacji przestawiali jak zwykłego pionka.
Kosecki w reprezentacji gra piach totalny i pomiatają nim jak pachołkiem w każdym meczu. Absolutna zgoda. Ale z której strony by nie patrzeć i jak go nie lubić jest to wyróżniająca się postać naszej ligi. Dobra Kosecki odpada, bo jest beznadziejny, ale kto go zastąpi? Sobota, Wszołek, Pawłowski? Oszywyście...
Pół roku temu za zbawców kadry uważani byli Salamon (który pół roku nie gra w poważną piłkę) i Majewski, który zagrał kilka dobrych spotkań w drugiej lidze angielskiej. Wszyscy wiemy jak to się wszystko skończyło. Teraz na ustach ekspertów są Zieliński, który dał kilka dobrych zmian w średnim włoskim klubie i Kowalczyk, który po pięciu latach kopania się po głowie przypomniał sobie, że czasami piłkę można też kopnąć prosto. Powagi trochę, na tym poziomie to można czasami przycisnąć trochę Mołdawię, a i to tylko przez 45 minut.
Przyjdzie nowy super trener zza granicy i co? Wynajdzie internation level w jakimś grajku z Niecieczy czy Bielska-Białej? A może nauczy grać Polańskiego na trzydniowym zgrupowaniu tak, że w pół roku będzie się o niego zabijało pół Europy? Stworzy jakieś niespotykane schematy, że przeciwnikom połamią się nogi a na staże do niego będzie przyjeżdżać Mourinho, Klopp i Guardiola?
Z piasku bicza nie ukręcisz.
|