S....ysyństwo jest wszędzie. A to co się dzieje na ulicach w Krakowie to czarna rozpacz. Mnie w sobotę jakaś suka na warszawskich blachach o mało nie zabiła - przejechała na pełnej prędkości na czerwonym na Wita Stwosza - jechała górą, ja wyjeżdżałem od ronda za tunelem pod dworcem. W ostatniej chwili odbiłem w bok, dogoniłem szmatę i zwyzywałem, a ona jakby nigdy nic pisała sobie smsa i nie zauważyła że czerwone było

.
Gdyby nie dziewczyna, która ze mną jechała i mnie powstrzymała to bym wywlókł szmatę za włosy z auta i nakopał jej na środku Ronda Mogilskiego.
A co do ucieczki po uszkodzeniu auta to 2 lata temu na parkingu pod firmą koleś wyjeżdżając z hali zahaczył mi o bok tirem. Oczywiście zniknął, ale udało się sukinkota namierzyć. Niestety monitoring go nie wychwycił, a on się wyparł wszystkiego. Policja umorzyła sprawę, ubezpieczenie mnie olało i zostałem z niczym.