Wczorajszego meczu nie wypadało po prostu nie wygrać. Fajna oprawa przygotowana przez Młodą Wisłę (Biała Gwiazda na środku boiska) sektorówka, baloniki (panie wojewodo wnioskuję o zamknięcie G bo młodzi kibole strzelali balonikami

. Żeby wygrać ten mecz wystarczyło strzelić przynajmniej jedną jedyną bramkę, bo nie wierzę żeby Zagłębiu chciało się gonić wynik. Niestety piłkarze kolejny raz pokazali na co ich stać. Dlaczego ta bramka nie wpada? Jak ja widzę zawodników ofensywnych - Tsvetan Genkow czyli gramy bez napastnika - niech za ocenę będzie jedna klasyczna sytuacja z pierwszej połowy - jakimś cudem jest dobrze ustawiony i dostaje piłkę, nie trzeba nikogo kiwać wystarczy wejść w alejkę między dwóch obrońców dosłownie jak w masło i strzelić na bramkę, on wstrzymuje akcję i odgrywa na skrzydło. O lepszą sytuację w tej klasie rozgrywek chyba będzie trudno. Obrońcy i bramkarz nie położą się. Mam wrażenie że boi się piłki i dlatego kryje się za obrońcami, nie wystawia się na takie sytuacje właśnie. Gra w zamieszaniu pod bramką to mało. Rafał Boguski - przypomina mi dziewczynę... Sarki od jakiegoś czasu niewidoczny, próbował coś tam mieszać przy bocznej linii, ale jak na niego to za mało, miejmy nadzieję że mu to przejdzie. Patryk Małecki - w przeciwieństwie do Sarkiego widoczny, wkłada serce w grę (aż za bardzo - nieporozumienie z Wilkiem), ale marnuje całą masę piłek, to powoduje że nie stwarzamy zagrożenia i trzeba zaczynać wszystko od początku. To wszystko przekłada się na bilans bramek który mamy w tym sezonie. Obrony nie ma co rozliczać, bo taki Alan Uryga w obecnej sytuacji, musi gdzieś na gwałt nabierać ligowego doświadczenia.