|
Przykro mi ale chyba lepiej by było aby Tomek w ogóle się za ten stołek nie brał.
Chodziłem na 2 ligę, pamiętam jak szarpał ten mały z jasną czupryną... Potem czasy TF i jak dla mnie to wielki szacun dla piłkarza, jeśli potrafi przetrwać nawał transferów gwiazd, utrzymać się w zespole i to jeszcze jako kapitan. Piękna historia (z resztą razem z nim także i Patera, Sarnata, B. Zająca, mogłem kogoś pominąć...).
Jak dla mnie był żywą legendą. A teraz?
Nawet nie chodzi o brak stylu gry i wyniki a te nieszczęsne wypowiedzi i zachowania w których przebrzmiewał mały człowieczek. Chimeryczne wywiady. Wytykanie Probierzowi złego przygotowania (a co wczoraj opowiadał - że nie miał trenera od przygotowań? przyganiał kocioł garnkowi!!!). Momentami sprawiał wrażenie jakby cały świat wiedział, że jest opcją tanią i awaryjną - tylko nie on. On miał pretensje o wąski sztab, brak transferów. Pomieszanie z poplątaniem.
Dyrdymały o dobrej grze. To pan dobrej gry nie widział? Widział świetną grę z pierwszej osoby! O co tu chodzi?
Pal licho ten sezon, było wiadomo że trzeba go jakoś przeczekać. Nawet cieszyłem się z odpadnięcia z PP bo uznałem, że lepiej to wszystko rozpieprzyć i budować od nowa (zero chemii w tej drużynie, w klubie w ogóle) - niż ewentualnym sukcesem dostarczać argumentów za sztucznym podtrzymywaniem przy życiu tego trupa... Nie chodzi mi o grę i wyniki. Może robił co mógł.
Ale te wypowiedzi... Moim skromnym zdaniem tak ważna postać powinna mieć jakąś klasę, pewność siebie ale i dystans, walić prawdę między oczy, umieć przyznać się do błędu (a nie zwalać wszystko na to, tamto, siamto). Bardzo mi przykro, ale w momencie gdy Kulawik otworzył usta cały czar jego piłkarskiej kariery prysnął.
It's nothing four sticks of dynamite and a match can't fix
|