Licze na spełnienie obietnicy pana Smudy (bo jak widać wszystko wskazuje, że będzie tym trenerem).
Zrobię Ci to za pół ceny...
Start - podobnie jak duet holenderski. Rozbita drużyna bez jakości.
Transfery - zapewne znacznie więcej niż 50 % tego co mieli holendrzy.
Budżet 50 % tego co mieli Holendrzy (64 do 33 jeśli wierzyć obietnicom łysego).
Plusy w porównaniu z holendrami.
Nikt nie będzie mu kopał dołków. Świetny kontakt z BC. Zero presji ze strony właściciela typu LM już.
Tak, że panie Smuda. Za rok o tej porze feta, za półtora roku LE.
Wyjścia z fazy grupowej nie będę wymagał. Do klasy Kazia Moskala mu troche brakuje.
W przeciwnym przypadku liczę na ostrą samokrytykę,
Dobra koniec sarkazmu. Choć w sumie... to na poważnie było napisane.
Przychodzi trener, dla którego Wisła jest ostatnim klubem w karierze. Sympatyczna synekurka wychodzona u kumpla. Luz, uda się to dobrze, nie uda się schowam się do luksusowej willi, za pół roku wszyscy zapomną.
Czy taki trener może mieć motywacje do pracy na dłuższą mete ?
Poprzeczka nie jest zawieszona wysoko, powiem więcej wygląda, że jest zakopana w piachu.
Po wyczynach Probierza i Kulawika odrobina szczęścia i sprytu wystarczy na to by uzyskać jakąś tam poprawę i stać się bożyszczem tłumu.
U dojczlandów załatwił szatnię. Może u nas załatwi drugi kawałek trawnika dla kopaczy ?
Byłby to jego największy sukces w XXI w.
Nie szanuje go i nie cenie jego warsztatu trenerskiego (o ile można o czymś takim mówić).
Ale nie życzę mu żle, powiem więcej życzę mu bardzo dobrze. Oczywiście w zakresie trenerki w Wiśle.
Bo życzyć mu żle to życzyć żle Wiśle.
Ale realnie niczego wielkiego się po nim nie spodziewam.