Gwiaździsty napisał(a):

Przeczytaj mój post wyżej bo chyba nie rozumiesz o czym piszesz. Mieszkałeś np. z murzynami dajmy na to na przedmieściach Paryża ? , azjatami np. w Londynie lub Sydney? W dalszym ciagu mylisz pojęcia wpisując np. "z europy wschodniej". Przeciez rozmawiamy o imigrantach obcych rasowo i kulturowo. Przeciez afrykańczycy czyli murzyni i arabowie właśnie robią burdel w Szwecji, murzyni z Nigerii zaciukali maczeta brytyjczyka w Londynie. O czym Ty chłopie piszesz w takim razie ?
|
Piszę o tym, żeby nie zamykać granicy dla Chińczyka, Koreańczyka czy Hindusa bo murzyn z Nigerii zaciukał brytyjczyka w Londynie. Także o tym, że Afrykanin to niekoniecznie równocześnie muzułmanin i morderca.
Temat imigrantów robiących jak to napisałeś burdel w jakimś kraju, to kwestia nie tylko rasy, kultury i religii ale też biedy i rozwarstwienia społecznego. Podejrzewam, że bogacący się w UK czy USA Hindusi nie robią zazwyczaj burdelu na ulicach, tylko ciężko pracują w tych swoich sklepikach wysyłając swoje dzieci na studia medyczne/prawnicze/informatyczne itd. Podsumowując krótko, piszę o nie wrzucaniu wszystkich do jednego worka.
Bóg Trybun (objawion) napisał(a):
|
Problem europejskiego multikulti tkwi zupełnie gdzie indziej.
|
Więc gdzie on tkwi? W tym, że Europa to stary kontynent o chrześcijańskich, konserwatywnych korzeniach nie gotowy na mulit-kulti? W tym, że Europa jest słaba i nie potrafi przekazywać swoich wartości nowym przybyszom?
Europa się zmienia. Presja demograficzna z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu jest właściwie niemożliwa do zatrzymania. Europa to nie odizolowana Australia, która i tak ma spore problemy z falami emigrantów. Popieram twój postulat o ustawieniu się w roli gospodarza ale sprawa nie jest prosta. Trzeba jednak szukać innych rozwiązań niż zamykanie granic. Ograniczenie fali emigracyjnej z południa do Europy jest równie realne jak z Meksyku do USA.