Lorddavy słusznie zauważył, że jest to kwestia ekonomii i wygody.
Kraje Europy zachodniej ze swoim obecnym dobrobytem i mentalnością mogą sobie pozwolić na bardzo rozwinięty socjal. Poza tym żaden rodowity Anglik nie będzie pracował jako śmieciarz czy ogrodnik, nawet budowlaniec to wielka rzadkość. A niestety ktoś to musi robić. Wobec tego skoro nie ma chętnych u nas to trzeba ich ściągnąć z zewnątrz. I tak na gruncie imperiów kolonialnych pozjeżdżali się tacy w latach 60-80, którzy nie chcieli dłużej siedzieć w swoich drewnianych chatkach, ściągając ze sobą całe rodziny.
I tutaj pojawia się problem mentalności tych imigrantów. Sam jeździłem do Anglii i miałem okazje widzieć z bliska jak to wygląda. Są w pełni zasymilowani ciapaci, którym chce się robić, mają jakie takie wykształcenie, znają dobrze język, ale oni stanowią jedynie tło i listek figowy dla przykrycia problemu. Bardziej wyróżniają się odrębne dzielnice obcych. Tam gdzie ja byłem były to przede wszystkim Hindusi i Pakistańczycy. Wszędzie brud, smród i bałagan. Żaden Polak w ogóle nie chciał tam mieszkać, a jeśli nawet jakiś nowy dał się skusić pierwszym najtańszym mieszkaniem, to po dwóch tygodniach od razu stamtąd się wynosił. Ale dla nich to i tak był olbrzymi przeskok dobrobytu co mieli w swoich poprzednich ojczyznach. A teraz siedzą sobie w domach z dachem, mają prąd i wodę, socjal im daje przeżyć, pracować w sumie nie muszą, bo i po co, więc rodzą sobie dzieci i pierdzą w kanapy, jednocześnie dalej mieszkając w tym getcie utrzymując swoje tradycje, religię i język. Bardzo ciekawym zjawiskiem było właśnie to, że w tych firmach gdzie pracowali Polacy, nie było tych ciapatych. Zdarzali się Litwini, Ukraińcy, Rosjanie, ale ich nie było w ogóle.
Jaka jest przyszłość wg mnie. Wszystko zmieni zachwianie się struktury ekonomicznej. W końcu systemy socjalne nie będą w stanie utrzymać coraz większej rzeszy nierobów. Gdy zacznie się przykręcanie śruby okaże się, że niektórzy nic nie umieją, nigdy nie pracowali, często nie znają nawet języka i co teraz robić? Pójść do imama on wskaże drogę. I wtedy się zaczną jazdy na całego. Prawdę mówiąc jakby to dziwnie nie zabrzmiało im wcześniej tym lepiej, póki stosunek liczebny jest w miarę korzystniejszy dla autochtonów. Wtedy przyzwolenie społeczne na "oczyszczenie" będzie dużo większe, bo każdy będzie miał już dość podatków, które są przejadane przez fanatyków robiących zadymy na mieście. Wtedy przyjdzie olśnienie, że prawo trzeba zaostrzyć, granice uszczelnić, a socjal unormować do rozsądnych rozmiarów.
Natomiast w żadne kalifaty, emiraty i rządy partii islamskich w dającej się określić przyszłości nie wierzę. Podziały wśród imigrantów są olbrzymie i żadnego w miarę jednolitego frontu nie są w stanie stworzyć. Dla nas rozróżnienie szyity i sunnity to mała abstrakcja, dla nich to powód do wyżynania się, nie mówiąc o konfliktach Indie-Pakistan, Turcja-Kurdowie itd. Poza tym tak naprawdę nie mają teraz żadnego interesu w obalaniu obecnego systemu. Poza garstką nawiedzonych każdy z nich zdaje sobie sprawę, że nic lepszego nie wymyśli a niszczenie systemu to podcinanie własnego utrzymania. Owszem kolejne religijno-społeczne zdobycze będą, bo lewizna musi się czymś zajmować, ale tutaj też paradoksalnie ma to swoje plusy, ponieważ zapobiega asymilacji. Łatwiej będzie potem wyczyścić
I jeszcze na koniec przydługawego postu perspektywa dla Polski. I tutaj akurat źle to nie wygląda, przez naszą słabość ekonomiczną i uwarunkowania historyczne. Mieszkam obecnie w Lublinie i tutaj obcych jest trochę na uniwersytetach (zwłaszcza medycznym), ale ci są czasowi i po studiach wyjeżdżają. Tacy +30 lat to są jednostki. Do pracy nikt nie zostanie, bo po co skoro może pojechać do Anglii, Francji czy Niemiec. Jeśli ktoś tutaj przyjeżdża to tylko Ukraińcy, z którymi można się dogadać, nawet jeśli średnio znają język, są nam bardzo bliscy kulturowo i historycznie oraz chce im się pracować. Poza tym mają blisko więc rzadko przyjeżdżają z całymi rodzinami na stałe. Dlatego nawet jeśli w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat zrobilibyśmy (chociaż to mało realne) jakiś duży skok cywilizacyjny i będziemy potrzebowali ściągać większe rzesze imigrantów, to dopóki Ukraina i wschód będą w stosunku do nas zapóźnieni będziemy w dosyć dobrej sytuacji.