Bardzo dobrze, że powstają kolejne media, które poszerzają pole do debaty publicznej, a także pojęcie pluralizmu wnoszą na inny poziom. Do tej pory wydawało się, że środowiska konserwatywne są spetryfikowane i boją się wykonać swoistego rodzaju coming-out przez pójście na swoje. Rozbicie URZE, z którego wyrosły trzy różne tygodniki różniące się między sobą, choć wcześniej mogło się wydawać, że spoiwa, które je łączą wydają się być nierozerwalne. Stało się inaczej. Dobrze.
Podobnie ma się rzecz z telewizją. Sekciarskie media Rydzyka wyrobiły sobie przez lata wiernych odbiorców i wydawać by się mogło zawłaszczyły całą przestrzeń. Nic bardziej mylnego, bo od Smoleńska kolejne sekciarstwo w wersji Sakiewicza wyrosło na zgliszczach IV RP. Paliwo, którego wydaje mi się, że zaczyna brakować pozwoliło jednak na stworzenie kolejnego źródła wpływy na opinię publiczną.
Wydaje się, że jeszcze nie cała przestrzeń została zagospodarowana i istnieje przestrzeń zwana KoLiber, która może być bezcenną niszą do zagospodarowania, a także kluczem do kształtowania przyszłej sceny politycznej. Czy z udziałem Gowina, Giertycha i Wiplera? Zobaczymy
