Tak z ciekawości zapytam...
Czy Zespół PiS tłumaczy w jakiś sposób dlaczego w kokpicie samolotu komenda/pytanie odchodzimy pada po raz ostatni, kiedy samolot jest na 80/90 metrach, a następnie trwa przez 10 sekund świadome dalsze "odliczanie" wysokości aż do poziomu 20 metrów, po czym - dokładnie 10 sekund później - już poniżej tych 20 metrów pada jedynie "....a mać" i na tym zapis stenogramu się kończy? Gdzie tu bomby, gdzie hel, mgła... Osoba która odczytuje wysokość do końca ani raz nie ponawia komendy odchodzimy. Moim zdaniem jest w pełni świadoma co robi (nie jest tak że samolot odmówił posłuszeństwa) i dąży do posadzenia samolotu (wg niej) na pasie. Problemem jest fakt, że zamiast pasa pojawiły się drzewa i "wszystko pieprzło"...
Tu nie trzeba wierzyć w żadnego Millera, ani inny MAK... To nie jest kwestia wiary a rozsądku... W razie czego źródło:
wis.la/u0f26