BBudowniczy napisał(a):

Ale nadal nie pokazałeś tych przesłanek, które pozwalają Ci wrzucać tych wszystkich naukowców do jednego wora z Artymowiczem. Przecież sam napisałeś : "nie wysnułem jakiejkolwiek uniwersalnej prawdy wg. której każdy z tych ekspertów musi mieć przypiętą łatkę oszołoma, pseudonaukowca, czy pisowca wyłącznie dlatego, że zadaje się z Macierewiczem".
Znajdź mi taką wypowiedź z ust któregoś z wymienionych przeze mnie naukowców sprzed nieszczęsnego występu Rońdy. A jeżeli uda Ci się znaleć, to poszukaj ich na tyle byś mógł stwierdzić że "zwykle padało takie stwierdzenie". Aż sam jestem ciekaw.....
Ze strony naukowców z zespołu parlamentarnego o których wspomniałem? Nie, nie padają, a przynajmniej nie są to takie różnice o których piszesz. A astrofizyk Artymowicz ? On przecież nie jest członkiem zespołu
Mieszasz różne pojęcia. Przecież oba tez zdarzenia nie miały miejsca w jednej chwili i w jednym miejscu. 26 m pierwsza eksplozja i urwanie skrzydła samolotu (TAWS38) , a całkowita awaria systemu zasilania na wysokości 15 - 17 m ileś tam metrów dalej. Wysokości i współrzędne tych dwóch punktów są znane już od ok 2011 r. i to są oficjalne dane, ktorych nikt dotąd nie podważył. Żadne tam informacje kupione od Mossadu ani sensacje znane li tylko ekspertom Macierewicza, tylko załącznik nr 4 do raportu MAK. 
I proszę bardzo w formie graficznej: TAWS38 (tutaj TAWS5), brzoza (brzoza2), miejsce zamrożenia pamięci FMS (całkowita awaria systemu zasilania).

O Rońdzie i jego "ruskich" papierach już pisałem. Znasz jeszcze jakieś wypowiedzi?
Przecież przy badaniu wypadków biorą udział eksperci z róznych dziedzin, nie ma omnibusa który zna się na wszystkim. Nie ma kogoś takiego jak ekspert ds Smoleńska. Jest ekspert z dziedziny wytrzymałości materiałów i materiałów stosowanych w lotnictwie, ktory zrobił to co robi zazwyczaj - symulację w MES zachowania konstrukcji samolotu w zależności od zaistniałych obciążeń.Przecież na zachodzie to jest już standard, tam już nikt nie wyobraża sobie badań wypadków, badań naukowych i konstruowania czegokolwiek bez MES-u.
Nawiązując do Twojego przykładu,to znam osoby które boją się angażować w jakiekolwiek badania o Smoleńsku, bo wiedzą że nie pomoże im to w "karierze naukowej". Nie każdy ma taką pozycję i wiek jak np prof Kawecki z PK, któremu taka Kudrycja może za przeproszeniem naskoczyć. Nie znam za to uciemiężonej osoby z drugiej strony barykady, owszem chętnie się wypowiadają ogólnie i politycznie o Smoleńsku i grze trumnami i takie tam.. Ale do badań to już się nikt nie kwapi, bo "niestety" w nauce 2+2 to jednak zawsze jest 4, a nie 5 i co będzie jak nie daj Boże okaże się, że wyniki wyjdą nie takie jak trzeba. I po karierze 
A z pomocy studenciaków i doktorantów każdy korzysta, i u nas i na zachodzie. Cóż, ciężkie jest życie studenta
|
1) Przesłanki pokazałem już kilka razy i są one niezmienne.. Zarówno eksperci Macierewicza i Artymowicz nie mają dostępu do wszystkich danych źródłowych. Koniec kropka.
2) Przecież sam możesz poszukać sobie wypowiedzi Biniendy zasłaniającego się "tajemnicą". Żadna sztuka.
3) Chyba problemy ze zrozumieniem. Gdzieś było słowo o ekspertach Macierewicza? Artymowicz to taki sam "oszołom".
Cytat:
|
Tworzenie swoich hipotez na podstawie jakiś wirtualnych danych (spójrz na to jakimi wysokościami operują różni eksperci: niektórzy twierdzą, że samolot przez brzozą był poniżej pasa, inni że na kilku metrach, kolejni że na kilkudziesięciu metrach, a znajdą się nawet tacy którzy powiedzą, że nie zszedł poniżej 100 metrów, a wtedy nastąpił wybuch).
|
4) Nie bardzo zgodzę się, że są to informacje dobrze znane. Przecież według wcześniejszych teorii Macierewicza samolot nigdy nie znalazł się na wysokości kilkunastu metrów. Skąd teraz wzięło się te 15-17 metrów? Czyżby zmiana koncepcji?
5) Cieszę się, że rozumiesz fakt jak działają eksperci od "wypadków lotniczych" i że kierują się często karierą polityczną, bądź są na pasku rządu/opozycji.