emj10 napisał(a):

No to 3 osoby przeżyły, czy 3 zabrała karetka? Coś mijają się panowie w zeznaniach
|
" Ja zapytałem jednego z nich, jak sytuacja wygląda z przodu. Nie pamiętam dokładnie, co mówili, ale to było w tym sensie, że
prawie wszyscy zginęli, ale że 3 osoby zabrała karetka. "
To w Rosji karetką na sygnale zabiera się zmarłych do kostnicy ?
PS. Swój stosunek do tych rewelacji wyraziłem już wcześniej, ale zachowajmy choć trochę obiektywizmu. "Prawie wszyscy" to nie "wszyscy", a "osoby" zabrane karetką to nie to samo co zwłoki. Osoby mogły przeżyć samą katastrofę, ale umrzeć w wyniku poniesionych ran po kilku godzinach. Nie wnikam, czy Ci ludzie w białych kitlach mówili prawdę czy nie i czy tak faktycznie było.
AS82 napisał(a):
|
Ten profesor od Maciarenki mówił ,że wybuchy były na wysokości 100 metrów nad ziemią. Czyli nie dość ,że 3 osoby przeżyły eksplozje,to jeszcze musiałyby przeżyć upadek ze 100 metrów...
|
A który to profesor i kiedy? I kto to jest "Maciarenko"?
emj10 napisał(a):

|
Chyba Artymowicza wczoraj się na nasłuchałeś, który dla mnie jest podobnie wiarygodny jak eksperci Macierewicza.
|
A co jest nie tak z wiarygodnością
Biniendy, Nowaczyka, Berczyńskiego, Gajewskiego, Szuladzińskiego? Z drugiej strony swój "dorobek" naukowy z dziedziny
astrofizyki postawił na szali jedynie bezstronny
Artymowicz, który już na drugi dzień po katastrofie znał prawdopodobne przyczyny katastrofy:
Artymowicz napisał(a):
|
11.04.2010 r. godz 7:10 (!) "jedyne inne racjonalne wylumaczenie to to, ze pan bog mial juz dosc pis-u. jaki wplyw bedzie miala katastrofa na uklad sil politycznych? pis jest skonczony i to, podejrzewam, z wlasnej winy - wydaje mi sie ze na pokladzie samolotu 101 decyzje o ladowaniu nie byly wylacznie w gestii pilota.
|
"Panie profesorze Niesiołowski gratuluję i proszę złożyć gratulacje Panu Tuskowi i całemu rządowi, ze przez 6 lat tak nas prowadzili, w spokoju, że ja mogę tak spokojnie iść do domu, spokojnie wypić herbatę proszę pana, mogę spokojnie zjeść kolację, że nie boję się żadnych wrogów, nie boję się nikogo, naprawdę, i że mam spokojną emeryturę"