Wiecie co jest najgorsze? Najgorsze jest to iż po takim meczu i takich błędach zamiast karać winnych to słyszy się takie coś:
"
Przy golu dla Legii największy żal mam jednak do sędziego liniowego Radosława Siejki, który do końca nie poszedł za piłką. To doświadczony arbiter i powinien pobiec do linii końcowej, a nie kurczowo trzymać się linii spalonego, którą i tak wyznaczała piłka. Zamiast patrzeć po prostej, był ok. pięć metrów dalej, przez co widział całą sytuację pod dużym kątem i trudno było mu ocenić, czy piłka wyszła. Mocno pomylił się też sędzia bramkowy, ale przesuwał się z miejsca, gdzie zawodnik wykonywał wślizg i ustawił się tak, że kąt patrzenia na linię końcową zasłaniała mu noga i piłka. Wszystko to znajdzie się moim raporcie.
Czy sędziowie poniosą konsekwencje?
- Nie, choć po ich meczu było sporo kontrowersji. Nie chcę jednak karać, bo to były głównie błędy w zarządzaniu zespołem. Największy żal mam do liniowego, bo jest specjalistą w tej dziedzinie, a sędzia bramki Sebastian Jarzębak - nie. Musimy siąść i porozmawiać, co dalej zrobić z system sędziowania przez pięciu arbitrów, bo na razie nie wygląda to dobrze. "
Wychodzi na to że Jarzębiak stojący przy linii widzący sytuacje z kilkudziesięcu centymetrów MÓGŁ NIE WIDZIEĆ tego, i tak naprawdę on nie jest niczemu winien, nosz ku*wa to są jakieś jaja, jak poziom tej ligi ma być normalny skoro takie sytuacje mają chyba miejsce tylko w lidze mongolskiej, chociaż nasza liga w rankingu pewnie jest nawet za nią, co mnie osobiście nie dziwi. Gościu pieprzy że karnego być nie powinno a powinna być czerwień dla Pareiki, mimo iż panienka Kosecka sama mu wlazła pod nogi, i w dodatku była na spalonym.
Nie wiem jak to można określić - BEKA, ŻAL, KOMPROMITACJA, niech se w dupę wsadzą taką skorumpowaną ligę :]
Jarzębiak nie mógł nie widzieć, ON NIE CHCIAŁ widzieć
