|
To doprawdy niesamowite, że ktoś umieszczając bomby na pokładzie samolotu przewidział, że zejdzie on poniżej wszelkich dopuszczalnych przepisami i zdrowym rozsądkiem wysokości, dając tym samym zamachowcom idealną wymówkę dla ich projektu.
Myślę, że bomby te umieszczono w polskim samolocie już dawno. Rosjanie mieli mnówstwo sprzyjających okoliczności podczas okresowych napraw maszyny. Od tego czasu regularnie, gdy tylko Ś.P. Prezydent wsiadał na pokład rosyjskie służby poprzez satelity obserwowały jego loty i czekały na sposobność (trudne warunki pogodowe), aby ową bombę odpalić. Doczekali się pod Smoleńskiem.
Tym samym załatwili problem jaki mieli z prezydentem. Wiadomo, był on ostatnim obrońcą Europy przed rosyjską hegemonią i dominacją. Teraz rosyjski biznes kwitnie w najlepsze, oligarchowie pławią się na Cyprze w bogactwach, a Putin rozdaje karty na świecie. Osiągnęli wszystko co chcieli... A cała lemingowa Polska chce wierzyć w durną tezę o błędzie, niedouczeniu, brawurze pilotów.
PS: Wiedza ta pochodzi ze źródeł rosyjskich, od ludzi którzy zawodowo zajmują się znajdowaniem i weryfikowaniem różnego rodzaju dowodów. Niestety nie mogę podać więcej konkretów przez wzgląd na obawę o życie tych osób.
Pozdrawiam
Ostatnio edytowane przez St@chu : 11.04.2013 o godz. 22:06.
|