|
W obliczu jakże przykrego dla mnie faktu, tj. mistrzostwa (aż nie może mi to przejść przez gardło) dla Legii, i prawdopodobnego jej awansu do finału PP, to Wisłę dzieli od przyszłorocznych pucharów jeden gol. Wystarczy strzelić jedną bramkę u siebie nie tracąc żadnej i Wisła gra w Lidze Europy. Pytanie tylko, czy będziemy mieć kim grać w pucharach? Można pokładać nadzieje w sumie tylko w Małeckim, a reszta? Strach pomyśleć co z nas zrobi taki Quarabach czy inna potęga z Azerbejdżanu czy z Kazachstanu. Nie mniej jednak, nie wyobrażam sobie kolejnego sezonu bez udziału Wisły w pucharach.
|