To powiedz co to za specjalisci odpowiadają za przyznawanie dotacji, skoro każdy przeciętny zjadacz chleba, który zobaczył ten film jest zdania, że to bardzo dobry, mocny film? I kilku znajomym osobom, które do tej pory nazwałbym książkowymi lemingami, delikatnie otworzył oczy?
Znając jednak działaność pani A. Odorowicz, szeroko opisywaną swego czasu w "tabloidowych" mediach, wcale bym sie nie dziwił innemu scenariuszowi, poprostu z twórcami tego filmu nie dało się wejść w "układzik" podziału dotacji między producentem, a właśnie "ludźmi" z PISF i stąd brak dotacji

Pani ta lubiła w różny, ordynarny sposób, ciągnąć pieniadzę dotowane z Ministerstwa Kultury na organizowane przez jej Instytut Sztuki w Krakowie pseudo "festiwale" ..Więc wielce prawdopodbne, że robi to dalej tylko zmieniła stronę, bo teraz to ona przyznaje dotacje, kiedyś musiała ją dostać..Co w sumie nie było takie trudne będąc "kobietą" Ministra Kultury
