SmutnyRomantyk napisał(a):

Oni (PO) musieli podnieść podatki, aby mieć z czego pokrywać bieżące zobowiązania - każdy ekonomista lub/i finansista Wam to powie, to się stosuje na (niemal?) całym świecie z konieczności.
Przykłady wydatków za czasów PiSu też są bezsensowne - dziwnym trafem zadłużenie krajów całej UE wzrosło, a nie tylko Polski i zaczęło się to dziać od 2007 roku ( kryzys ) - ale pewnie powiecie, że to zbieg okoliczności, jak każdy (nie)wprawny manipulator.
Żaden bezprogramowy PiS z coraz to głupszymi pomysłami ( dopłaty 1000 zł / dziecko itd. ) to żadna alternatywa, z resztą i tak nikt z nim nie utworzy koalicji, a pozostałe parcie mają nikłe poparcie ( +/- 10% ).
|
Ekonomiści z Centrum im. Adama Smitha twierdzą coś zupełnie odwrotnego.
Gospodarkę, która się "dusi" ratuje się obniżką podatków, aby doprowadzić do ożywienia.
Natomiast gdy gospodarka jest rozpędzona, wtedy można lekko zwiększyć obciążenia. Jednak wszystko powinno być robione z głową, czyli m.in. z pamięcią o np. krzywej Laffera.
Co z tego, że podniesiesz VAT, wpływy w pierwszym okresie wzrosną, ale w dalszej perspektywie będą mniejsze, ponieważ ludzie zaczną uciekać do "podziemia". Spadek sprzedaży papierosów o chyba (z pamięci podaję) 20% nie jest przypadkowy.
Kwestia rozbija się o to "co widać" i czego "nie widać". Pierwsze skutki działań są zawsze przez wszystkich widoczne (wzrost wpływów do budżetu), natomiast te drugie widzą tylko nieliczni, ponieważ trzeba na nie dłużej poczekać (spadek konsumpcji, co w przypadku VAT oznacza spadek wpływów z jego tytułu).
To, że tak się robi w większości państw nie jest równoznaczne z tym, że to jest dobre. Raczej założyłbym, że robienie tego co wszyscy z samego założenia jest podejrzane, np. w perspektywie jak większość gospodarek wygląda.
Co do pomysłów PiS.
1. Socjalny (i głupi) - dopłata pieniężna (już nawet nie jest istotna jej wysokość, tylko sam mechanizm) jest bezsensem, ponieważ to musi się wiązać z wzrostem podatków. Koło się zamyka.
2. Liberalny (mądry) - byłby nim, gdyby owa "dopłata" była tak naprawdę ulgą podatkową.
PS. Tam u was w młodych d******ach nie przechodzicie jakiegoś szkolenia z podstaw ekonomii pzred ruszeniem w cyberprzestrzeń? Bastiata wam nie polecają przeczytać? Hazlitta z jego "Ekonomią w jednej lekcji"? Totalnie nic?!