|
Powtarzamy wszystko to co było przy okazji rewolucji stadionowej jaka miała miejsce ponad 2 lata temu i ze względu na obecnie dużo gorszą sytuację finansową klubów od tamtej pory kiedy to nawet pesymiści mieli założone przez moment różowe okulary musimy wnieść poprawki opierając się jednak na tych samych założeniach.
Wymagane jest zatem skupienie się na uniwersalnym i obiektywnym kluczu jakim jest sytuacja finansowo-demograficzna ekstraklasy oraz całości polskiej piłki mająca przełożenie na najwyższą klasę rozgrywkową.
Postulaty powiększenia/zmniejszenia ekstraklasy, zmniejszenia I ligi, a także połączenia II w jedną całość muszą iść w parze z tym jak wygląda mapa piłkarska Polski, a nie z tym jakie są pobożne życzenia kibiców i działaczy.
Co się zmieniło względem 2011 roku, a jeszcze wcześniej 2009 roku, że należy wnieść poprawki do założeń?
Otóż przecenione zostały dwa czynniki, na których opierano (również popełniłem ten błąd) możliwość rozwoju rodzimej piłki.
1. Nowe stadiony oraz idący za nimi wzrost frekwencji oraz finansowej niezależności klubów dzięki korzyściom ze stadionów - po części jeden i drugi aspekt zaistniał, ale frekwencja mimo, że wzrosła to obecnie jest w fazie stagnacji i nie widać perspektyw na odbicie
2. Sytuacja finansowa i właścicielska klubów - z wielkiej czwórki została chwilowo wielka dwójka (Legia i Amica), w międzyczasie Śląsk na sezon zastąpił miejsce dziewuch, ale również popadł w tarapaty finansowe i obecnie znajduje się na miejskiej kroplówce odkręconej na pełny regulator, sytuacja pozostałych klubów wydaje się być również nieciekawa, a na palcach jednej ręki można policzyć kluby bez większych problemów finansowych
Dwoistość tych utrudnień wskazuje, że pierwszą barierą do osiągnięcia stabilności przez więcej niż 16 klubów jest właśnie bariera finansowa, na którą w pierwszej kolejności składają się pieniądze od sponsorów i za prawa do transmisji meczów rzędu od kilku milionów, przez kilkanaście milionów w klubach ze średniej półki, a kończąc na kilkudziesięciu milionów złotych jak ma to miejsce w przypadku choćby Legii. Dopiero później w grę wchodzi wykorzystywanie potencjału jakim są nowe stadiony (żaden z klubów nie robi tego nawet w dostatecznym stopniu), a dopiero następnym krokiem jest rozwój bazy szkoleniowej i szkolenia młodzieży. Trudno wymagać, aby właściciele i prezesi, którzy rzeźbią w drewnie tak aby nie mieć zbyt dużych opóźnień w wypłacaniu pensji piłkarzom i działaczom, albo myślą jak ciąć koszty na koniec danego okresu nie mieli na samym końcu głowy myśli o szkoleniu młodzieży.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 06.04.2013 o godz. 11:43.
|